sobota, 30 września 2017

NARZEKANIE HIOBA

Na drugim spotkaniu w hospicjum pani doktor opowiada o szczegółach choroby nowotworowej: rodzaje, etapy, przebieg, objawy, leczenie... To coś w sam raz dla osoby tak sugestywnej jak ja. Już czuję te nowotwory w całym swoim ciele. I na dodatek jest to obawa nie całkiem pozbawiona podstaw - znalazły one odzwierciedlenie w tegorocznych faktach.
Na wiosnę podczas samobadania (od wielu lat wykonywałam je cyklicznie, a jakże) wyczułam w piersi jakiś guz. U ginekologa zameldowałam się prawie natychmiast. Żeby nie było, że nie dbam o swoje zdrowie. Jednocześnie zaczyna się za nie modlić mój mąż, który przeżył nawrócenie po śmierci Bartka.

Profesor ginekolog (po USG):  - Nic u pani nie znajduję, jedynie powiększone przewody mleczne. Proszę wykonać mamografię.
Mój mąż się modli.
Lekarz radiolog (z opisu badania mamograficznego): „ w miejscu – centralnie jest guzek o średnicy...”. Wynik otrzymuję razem ze skierowaniem do onkologa.
Mój mąż się modli.
Doktor onkolog (po badaniu): „Nic u pani nie wyczuwam. Skieruje panią na USG.”
Mąż modli się dalej.
Lekarka wykonująca USG: „Nie ma tu guza. Jest torbiel. I w drugiej piersi dwie” (w bonusie, żeby nie było zbyt pięknie).
Mąż wciąż się modli. Ja zaczynam mieć wątpliwości, czy oni wszyscy badali jedne i te same piersi?
Doktor onkolog (kiedy do niego wracam): „No to w porządku. Torbielami nie musi się pani martwić. Proszę przyjść za rok”
Mąż kończy modlitwy. Uznaje mnie za uzdrowioną.
Profesor ginekologii (gdy do niego wracam): „Nie potrafię pani odpowiedzieć na pytanie, czy jest się czym martwić. No chyba badali panią ludzie, którzy się na tym znają. Ale widzę tu zmianę na jajniku, proszę przyjść koniecznie za trzy miesiące do kontroli” (w kolejnym bonusie).
Ja: na wszelki wypadek zaprzestaję samobadania. Już teraz się go boję. I tej zmiany na jajniku też. Do badania kontrolnego zostały mi dwa tygodnie. Czuję kompletne zamieszanie.

W międzyczasie koleżanka ze szkoły niespodziewanie była zmuszona poddać się mastektomii. Dzielna dziewczyna - gdy dzwoniła do mnie dwa tygodnie temu, to pogodnie twierdziła, że dobrze się czuje, mimo iż dalszym ciągiem leczenia stała się intensywna chemioterapia. Wiem, że nie chciała mnie przestraszyć. Życzę jej powrotu do zdrowia z całego serca. Może potrzebuje modlitwy o uzdrowienie?

Odkładam telefon i postanawiam natychmiast żyć. Zanim będzie poźniej niż się wydaje. Baptiste Beaulieu mógłby być ze mnie dumny. Mój porównywany do niego starszy syn również.

- Nie mogłabym teraz umrzeć – tłumaczę niepokojącej się o moje zdrowie Beacie. Argumentem w tej sprawie jest mój młodszy syn. Kacper już tyle ostatnio przeszedł. Nie mogę mu tego zrobić. Męża, który również tyle ostatnio przeszedł, też chciałabym oszczędzić.

Choć jestem osobą wierzącą trudno mi się modlić za własne uzdrowienie. Nie mam też w tym  żadnej praktyki. Zresztą z wyjątkiem ostatnich neurologiczno - psychiatrycznych zawirowań zawsze byłam nieprzyzwoicie zdrowa. Raz tylko okazało się, że noszę w sobie kamienie, ale tego akurat było łatwo się pozbyć. 
W dzieciństwie wręcz zazdrościłam chorowitym koleżankom, które nie musiały meldować się codziennie w szkole. W pracy przez lata moje zwolnienia lekarskie wiązały się jedynie z opieką nad dziećmi, gdy były one małe. A teraz muszę się zmierzyć z faktem, że doszłam do wieku, kiedy choroby zaczynają atakować z coraz większą łatwością. I jak tu zastosowac motto z Desideraty, którym zawsze starałam się kierować: "Przyjmuj pogodnie to, co lata niosą, bez goryczy wyrzekając się przymiotów młodości".


Nie jestem Hiobem Panie. Nie zakładaj się o mnie z nikim, bo niestety przegrasz zakłady. Nie wystawiaj mnie na kolejną próbę.

"Rozwijaj siłę ducha, by w nagłym nieszczęściu mogła być tarczą dla ciebie. Lecz nie dręcz się tworami wyobraźni. Wiele obaw rodzi się ze znużenia i samotności." - odpowiada mi Pan dalszym tekstem Desideraty. 


Bez obaw Chłopaki. To jeszcze nie teraz. Na razie się nie poddaję.
Dziś Wasz dzień.
Niech będzie tak bardzo radosny, jak tylko może być!






















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz