25 - 27.11. 2023
Po Szczawnicy, którą w poprzedni weekend znaleźliśmy omal przygotowaną do rozpoczęcia snu zimowego, pełne życia Zakopane zrobiło na nas jak najlepsze wrażenie.
Dodatkowo pogoda sprawiła prawdziwą niespodziankę. Spadł śnieg i to taki, o którym się marzy na czas Bożego Narodzenia - lekki puch, kładący się puchatymi czapami na wszystko dokoła. Z każdą chwilą przybywało go więcej, czyniąc świat bardziej związanym z baśnią niż z rzeczywistością.
Nawet w najpiękniejszych marzeniach nasz pobyt w Tatrach nie miał piękniejszej oprawy niż w ten weekend. Zachwyciłam się bezgranicznie. I ogarnęła mnie prawdziwie świąteczna atmosfera, która towarzyszyła mi aż do zakończenia wycieczki.
Zresztą plusów było więcej niż tylko fantastyczna pogoda, bajeczne widoki i pobyt w rodzinnym gronie, na dodatek z Wafelkiem, który też stał się członkiem rodziny i to właściwie od razu po opuszczeniu z Zuzią i Kacprem schroniska dla zwierząt.Przede wszystkim należy tu podkreślić sprawę lokalizacji. Położenie naszego hotelu w bezpośredniej bliskości Krupówek miało ogromne znaczenie, bo dzieciaki właśnie tam chciały spędzać cały swój wolny czas, a przyznać muszę, że w takiej bożonarodzeniowej scenerii i u mnie ten główny szlak Zakopanego wzbudził zachwyt.
Może działo się też tak dlatego, że nie było na nim tłumów (co przy popularności Zakopanego nie oznacza od razu świecenia pustkami:), no ale w końcu kto rozsądny wybiera się na wycieczkę w Tatry końcem listopada?
Jednakże ci mijani przez nas podczas weekendu nierozsądni, jak my, turyści podzielali radość z dokonanego wyboru, którą się wymienialiśmy na Krupówkach. Górale też byli zadowoleni, bo poczuli już w powietrzu zapowiedź turystycznego zimowego najazdu na Zakopane i finansowego odkucia się w następnych miesiącach. Jednym słowem sielanka, festiwal życzliwości, no i prawdziwe Boże Narodzenie, które nadeszło dla nas w tym roku tak wcześnie.
Rezerwację noclegów zrobiłam właściwie nie w hotelu, ale, jak się okazało na miejscu, w ośrodku konferencyjno - wypoczynkowym. I niby Booking.com, gdzie wykupiłam dla siebie pokój ekonomiczny dwuosobowy do pojedynczego wykorzystania, przyznał obiektowi równowartość trzech gwiazdek, ale moim zdaniem, było to raczej naciągane. Również do standardowej dwójki, którą zarezerwowałam w Traveliście dla dzieci i pieska (cóż, na nich nie oszczędzałam:), miałabym zastrzeżenia związane z tak zwanym wrażeniem ogólnym:).

pokoje hotelowe duże, lecz kompletnie bez wyrazu (piękno, nowoczesność, cokolwiek:), widok z balkonu trochę niewyraźny, ale z Giewontem można było się przywitać:) - przekazuję swe wrażenia poprzez messengera. Oczywiście pisząc o wielkości, mam tu na myśli kategorię standard.
A hotel trochę jak z czasów komuny.
Niemniej jestem tu dziś szczęśliwa.
Jak widać, narzekania za wiele nie było. Przecież w końcu ten weekend w Hyrnym naprawdę był uroczy. Skorzystałam z niewielkiego basenu, wyleżałam się w trochę w niedogrzanym jakuzzi, śniadania były jak dla mnie wystarczająco sycące. Czego bym mogła chcieć więcej, skoro i tak dostałam tak wiele?
A jednak życie postarało się dla mnie o więcej. Zgotowało niespodziankę, która rozradowała mocno serce i pozwoliła spojrzeć z optymizmem w przyszłość naszej rodziny. W pierwszy wieczór naszego pobytu w Zakopanym Zuzia z Kacprem się zaręczyli. O tym, że mój syn ma taki zamiar, a jego dziewczyna właśnie na to czeka, wiedziałam już od czasu rozmowy w dzień Wszystkich Świętych. Kacper zdradził mi tę tajemnicę w drodze na groby rodziców, jednocześnie pytając, czy to właściwy moment na taki temat, jakby nasi Zmarli mogli mieć pretensję o to, że życie toczy się dalej, jak gdyby nigdy nic, bez ich udziału.
Ale kiedy te zaręczyny miałyby nastąpić, to już nie wiedziałam. Do tego przecież, by się oświadczyć, mężczyzna, jak się okazuje, musi się okazać nie lada odwagą. To, że Kacper zakupił w Zakopanym pierścionek, też nie oznaczało, że ją w sobie odnajdzie podczas tego wyjazdu.

Ale odnalazł. Jak się to odbyło? Wszystkim ciekawym opisałam:
z mojej perspektywy wyglądało to tak: wyszli z hotelu niezaręczeni, wrócili zaręczeni
Czyli kameralnie, intymnie, tylko we dwoje... My z mężem też właśnie w taki sposób się zaręczyliśmy ponad czterdzieści trzy lata temu, więc mam nadzieję, że i dla Zuzi z Kacprem to dobry znak na przyszłość. I kolejny piękny krok na wspólnej drodze. Życzę im, by była tak zachwycająca, jak ten wieczór, w którym obiecali sobie razem pójść przez dalsze życie.
Ja w tym czasie dyżurowałam przy Wafelku, towarzystwo przytulaśnego szczeniaczka sprawia mi coraz większą przyjemność. Czuję, że mimo wciąż obecnej tęsknoty za Luną, z każdym dniem przywiązuję się mocniej do naszego maluszka. To naprawdę fajny, mądry i nie sprawiający kłopotu zwierzaczek.
Jedynym problemem, który był z nim związany, okazał się fakt, że piesek przy ujemnych temperaturach po prostu trząsł się z zimna.
Wafelka zaskoczyła zima i wczoraj trzeba mu było na cito kupić markowa kurteczkę (80 zł. w ramach wielkiej wyprzedaży Black Friday), bo sam sweterek z sieciówki za 30 zł. nie wystarczył - opisuję tę sytuację siostrze.
Kurcze, wkrótce będzie miał na sobie więcej kasy niż ja:)
No bo jeszcze trzeba doliczyć szeleczki, które musiały być tak porządne, że podchodzą pod stówę
Powiem Ci, że nawet cztery koty nie generują takich wydatków jak te 5 kilo psa
Oczywiście dodatkowo trzeba opłacić jego pobyt w hotelach. To zresztą nie jedyne nasze opłaty dodatkowe . Do płatnych parkingów już przywykłam, choć w dalszym ciągu uważam, że to nie fair w stosunku do gości hotelowych - zwłaszcza przy obecnych cenach pobytu. Ale w Hyrnym zrobiłam też dopłatę za widok. No i co z tego miałam?
Pada śnieg, będzie jeszcze bardziej bajkowo:). Ale też przez to nici z widoku na Giewont. Kolejne doświadczenie, że zimą dopłata do pokoju z widokiem jest mało opłacalna
Ach, no i doplacilam tu za balkon, który teraz tonie w sniegu:)
Ale znów to dla mnie nie powód do narzekania.

Tak mamy za oknami, nawet z Giewontem w chmurach jest super
Tak naprawdę ta sztandarowa góra Zakopanego zacznie się odsłaniać dosłownie na parę minut przed wykwaterowaniem z pokoju. A potem zaświeci słońce i ośnieżone Tatry pokażą się w pełnej, imponującej odsłonie. Oczywiście znów podzielę się swoim szczęściem ze wszystkimi znajomymi.
Klimatycznie i nastrojowo - dobry czas na relaks i ładowanie baterii - podsumuje Madzia z nowej szkoły masowej. Czy mogłabym się z nią nie zgodzić?
Madziu, jest megaklimatycznie - po zaręczynach Zuzi i Kacpra przesyłam gorące zapewnienia koleżance psycholożce z Karczmy Góraleczka.
Jest magia, góralska kapela i grzaniec
Jestem oczarowana
Zostajemy do jutra i świętujemy:)
Jak dobrze było uciec z domu przed obchodami swoich pierwszych urodzin bez Andrzeja. Jak dobrze było zaznać trochę rodzinnego szczęścia. Świętować wreszcie coś radosnego...
I teraz tylko dociągnąć do Świąt
jeszcze 4 tygodnie xd - nadchodzi odpowiedź od mojej ukochanej dziewczyny z Łodzi.
Ach, ile bym dała żeby mi Ktoś zaliczył ten pobyt na ich konto. Żebym miała to już odhaczone w swoim kalendarzu. Żebym choć raz od tak dawna zachowała w pamięci wspomnienie „wesołych Świąt”...









































































































