sobota, 26 listopada 2022

13. TURCJA: Tokat - Perły i perłowy piasek

Poprzedni wpis z podróży: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2022/11/blog-post.html

Końcowy odcinek drogi do Tokatu upłynął nam w spokoju. Nie szukaliśmy przygód po tych, które już wcześniej znaleźliśmy i staraliśmy się nie zbaczać z trasy do kolejnego hotelu. Ale i tak, zanim tam dojechaliśmy, to czekała nas niespodzianka. I znów wszystko stało się nagle. Otóż nasza nawigacja nieoczekiwanie skierowała nas prosto na drogę, którą kończyło.... wzgórze zamkowe. Stanęliśmy więc zaskoczeni u stóp zrujnowanego zamku (to ten, którego nie zauważyłam w drodze do Sivas), przypadkowo stając się posiadaczami szansy, by już na starcie w Tokacie zrealizować  turystyczną część zaplanowanego pobytu.


Zgoda, to plan wyjątkowego minimum. Ale po całym dniu w meczetach i medresach Sivas, już nie mieliśmy specjalnej ochoty na powtórkę w Tokacie. Łatwo nam przychodzi przedawkować zwiedzanie atrakcji i później, oprócz strasznego zmęczenia, mieć w pamięci taki koktajl wrażeń, z którego nie sposób wyłowić poszczególnych wspomnień. Ale może tylko usprawiedliwiam teraz nasze (w moim odczuciu zasłużone:) lenistwo.



Wzgórze zamkowe Tokatu to bardzo  malownicze miejsce, choć wokół ruin rozlokowały się mocno zrujnowane domostwa. Ale tym razem robię zdjęcia, jakoś tutaj nie czuję zagrożenia. Sam zamek jest nieczynny, choć pewnie nie z powodu Święta Ofiarowania. Trwają  tu prace remontowo - rekonstrukcyjne. Trochę to wygląda, co zresztą widzimy w różnych miejscach Turcji, jakby ktoś chciał częściowo odbudować obiekt sprzed wieków.


Oczywiście nie wdrapujemy się na szczyt wzgórza. Po przeczytaniu tekstu na stronie http://www.turcja-lastminute.pl/tokat/2/ trzeba było z pokorą przyznać, że to wyzwanie dla większych niż my hardkorowców: Dojście tam nie należy do najłatwiejszych zadań, w pewnym momencie jest to wspinaczka, przy której czasami trzeba użyć rąk. (...) Uważajmy na sypkie podłoże oraz śliskie i ostre skałki.” No cóż, w takich przypadkach wolimy oglądać ruiny z dołu.


Zamek oprócz malowniczości ma jednak dodatkowo nie lada smaczek. Jak można przeczytać w notatce z 2014 roku na stronie https://historia.org.pl/2014/10/05/nowe-odkrycie-wiezienie-draculi/:  “Archeolodzy pracują obecnie w zamczysku Tokat w północnej Turcji, który uchodzi za jedno z domniemanych miejsc przetrzymywania w niewoli od 1442 roku hospodara wołoskiego Vlada Palownika. Badacze dokonali tam ostatnio odkrycia nowego lochu.Twierdzą oni, że przebywał tam sam Dracula”. I to, jak się później dowiemy ze strony naszego hotelu, aż przez cztery lata!




Czy pisałam już, że w Turcji można znaleźć ślady powiązań chyba całej naszej europejskiej kultury? Czujemy się ich odkrywcami w tej podróży. Kolejny raz zatem bierzemy Panią Historię pod rękę. I zawróciwszy z nieprzejezdnego miejsca na wzgórzu, podjeżdżamy z nią pod budynek Yazmacilar Hani Hotel nieco poniżej ruin zamku.

*


Nasz następny przystanek w podróży to najwyższy poziom zachwytu - wszelkie “ochy” i “achy” nie mają szans tego wyrazić.

Wczoraj mieszkaliśmy w murach z 1573 roku, a dziś przeszliśmy samych siebie - znaleźliśmy obiekt sprzed 700 lat - donoszę Najbliższym.




Cokolwiek by powiedzieć o tym hotelu, to jakby nic nie powiedzieć.

Na dodatek, i tu trzeba przyznać, żeby być w zgodzie z prawdą, że Agoda też czasem miewa dobre oferty, wzięliśmy suitę delux, bo znaleźliśmy ją w cenie zaledwie jednego eurasa drożej niż standard




W Yazmacilar Hani Hotel każdy z pokojów z takiej wyższej półki ma inną nazwę i wystrój, (co widać na zdjęciach obiektu). Ale wszystkie są oszałamiające. My nocujemy w Itikat Odasi, tłumacz google uznaje, że to “komnata wyznania”, hmm...  Strona hotelu podaje zaś nazwę “Izba Wiary” i klasyfikuje ją jako pokój ultra delux.



.I teraz mamy jakby mieszkanie w muzeum - w naszej podłodze jest przeszklenie, pod którym widać stare mury

Trudno to sfotografować

Bożenko, czad absolutny! - Beata też jest zachwycona naszym nowym lokum.

Przeszklenie widać i to bardzo dobrze!


Nie jestem tego taka pewna, ale i tak nie zamierzam skończyć z wysyłaniem fotek. Brakuje mi po prostu słów, by w inny sposób wyrazić niewyrażalne słownie zachwycenie i podekscytowanie.




Kolejnym powodem do zachwytu jest oczywiście widok - prosto na wzgórze zamkowe - tak, właśnie to, z którego dopiero co zjechaliśmy. Z okien naszej suity ultra deluxe widać ruiny zamku właściwie tak dobrze, jak wtedy, gdy pod nimi staliśmy. Po drugiej stronie zabytkowej uliczki możemy oglądać dodatkowo kolejne piękne, choć wymagające remontu budynki oraz meczet.



A taką mamy łazienkę - nawet ona jest tu warta wzmianki. Trochę niespodziewanie dla nas samych nasza podróż zrobiła się bardzo luksusowa.

No i ten dziedziniec

Właśnie tu teraz czekamy na kolację 



I tak sobie myślę, że gdybym nie dostała pokoju w Yazmacilar Hani Hotel, to mogłabym mieszkać nawet na tym dziedzińcu, a i tak byłabym zachwycona. Uważam, że wszystko w tym obiekcie jest absolutnie idealne.


Hotel, jak napisano na jego stronie, to: “XIII - wieczne dzieło seldżuckie”. Potem niestety tłumacz google ma większe problemy, by przełożyć tekst z tureckiego na polski. W związku z tym pozyskuję z tego źródła takie informacje, jak na przykład: “Jest znany jako Yazmacilar Hani od  prawie 50 lat ze względu na skrybów”. Tłumaczenie z angielskiego pozostawia sprawę równie enigmatyczną. “Od prawie 50 lat jest znany jako “Zajazd Yazmacilar”, ponieważ jest miejscem pisania”  - hmm, i jak mam to rozumieć? Wreszcie na stronie tureckiego pośrednika (Otelz.com) znajduję wytłumaczenie. “Ta karczma, która przez 50 lat służyła jako drukarnia w okresie republikańskim, została dziś odrestaurowana i służy jako hotel butikowy” - no i to wreszcie ma sens, choć słowo drukarz brzmi zdecydowanie mniej nostalgicznie i tajemniczo niż słowo skryba:).




Zastanawiam się, czy drukowano tu też materiały - chusty, obrusy, zasłony, które pięknie prezentują się na sklepowych witrynach Tokatu. W  końcu znajduję tłumaczenie pokrewnego słowa: “yazmacilik – ręcznie drukowane, czy raczej stemplowane, tkaniny i wyroby” (https://turcjawsandalach.pl/content/2012-turcja-dooko%C5%82-cz%C4%99%C5%9B%C4%87-2).

BINGO!


I jeszcze ciekawostka, której doszukałam się w opisie naszego pokoju ultra deluxe: “Czy wiesz, że suknie noszone przez osmańskich dworzan w XVII i XVIII wieku, w tym sułtanów Valide, były tkane i wysyłane w Tokat [sprawa dotyczy handlu jedwabiem - przyp. aut]?” W dalszej części tego tekstu znajduje sie reszta powyższego pytania: (czy wiesz) “że sztuka pisania była unikalna dla Tokatu w czasach Imperium Osmańskiego, że było zabronione pisać w innych miejscach, ponieważ było to „wyłączne" dla Valide Sultan i że drukowanie nie było możliwe [też chodzi tu o inne miejsca - przyp.aut.]”?

Podobno (według informacji z podanego wcześniej linku) drukowane tkaniny i wyroby można kupić na zabytkowym bazarze w karawanseraju Taş Han (na przeciwko parkingu naszego hotelu), ale my nie próbowaliśmy robić zakupów w Święto Ofiarowania.


Tego dnia za to mieliśmy okazję podejrzeć jeden ze świątecznych zwyczajów - do gospodarzy hotelu przyjechała w odwiedziny rodzina z darami. Przywieziono mięso ofiarnych zwierząt. Na szczęście wówczas nasza kolacja już znajdowała się na stole, więc nie było obawy, że się na nie załapiemy. Jakoś wolałabym nie uczestniczyć w tym święcie w taki sposób.

Chciałam tu również docenić starania naszego młodego gospodarza. Próbował, jak tylko mógł (choć mu się nie udało), nie przeszkodzić kucharce w świętowaniu. Było trochę zabawnie, ale jego intencje są godne docenienia.



I podczas, gdy my raczyliśmy się posiłkiem, na niebo wyszedł księżyc, żeby swoim blaskiem dopełnić czaru tej nocy. Zasiedzieliśmy się, spowici romantyzmem po czubki uszu, zapatrzeni w zjawiskowe piękno dokoła i w końcu zabrakło nam nawet czasu, by o przyzwoitej porze zapytać naszych gospodarzy o możliwość skorzystania z hamamu Pervane... 

Ale i tak już tego dnia nie bylibyśmy w stanie zebrać więcej wrażeń. Należało go wreszcie zamknąć, tak, jak się definitywnie zamyka sakiewkę pełną pereł w momencie, gdy już ledwo można pomieścić je w środku. I ostrożnie zanieść do naszej Itikat Odasi, tak, by niczego nie uronić po drodze.



Po wyprawie do T. myślałam, że w hotelach to nic człowieka nie może zaskoczyć, zadziwić.

Byłam w błędzie - napisze mi, nawiązując do swojej luksusowej wycieczki, Beata,  jeszcze zanim zasnę.

Te na Waszej trasie, każdy jeden, to wyjątkowe miejsca

 Ale to już chyba na tym koniec - następnego dnia przenosimy się bowiem w zupełnie inny rejon Turcji. Tam raczej nie mamy szans na luksusowe hotele.

nad morzem widzimy w internecie takie zwykłe - przynajmniej jeśli chodzi o obiekty, na które nas stać.



Nie oczekujemy zresztą żadnych kolejnych luksusów w tej podróży. I tak dostaliśmy od losu już więcej, niż jesteśmy w stanie zabrać ze sobą we wspomnieniach. Zasypiając, składam podziękowania życiu z całego serca. I dopycham kolanem w swojej drogocennej sakiewce ostatnie wrażenia, wysypujące się pod nogi niczym perłowy piasek z każdego zakamarka Yazmacilar Hani Hotel. 





GALERIA - Yazmacilar Hani Hotel przed remontem