środa, 1 listopada 2023

❤ANDRZEJ 05.02.1961 - 04.07.2023❤





ANDRZEJ 05.02.1961 - 04.07.2023



29.01.2024

W dzień śmierci, Andrzej tak słaby, że właściwie był przy nas bardziej fizycznie, niż towarzysko, nagle i niespodziewanie zapytał mocnym głosem, czy ktoś będzie miał pretensję, gdy umrze.

Ponieważ w ogóle nie brałam tego w rachubę, zaczęłam zapewniać go, że to jeszcze nie czas.

Myliłam się.

Mój mąż, z którym związałam się wkrótce po ukończeniu osiemnastego roku życia, zmarł jeszcze tego samego wieczora. Mimo blisko dwugodzinnej reanimacji nie udało się go przywrócić do życia. Wrócił na chwilę, tylko po to, by znów odejść. Nie chciał przy nim pozostać.

Czekałam pod drzwiami sali szpitalnej, właściwie słysząc to, co się dzieje w środku. Widziałam anestezjolożki przybyłe ze sprzętem do wkłucia centralnego oraz pielęgniarki, biegające po różne sprzęty medyczne i leki, wciskając się plecami w ścianę naprzeciwko drzwi, za którymi trwała walka ze śmiercią.

Nie udało się jej wygrać. Trzeba było pozwolić odejść człowiekowi, z którym spędziłam właściwie całe swoje dorosłe życie.

Gdy wreszcie mnie do niego wpuszczono, wciąż leżał pod respiratorem podłączony do urządzeń monitorujących najważniejsze funkcje życiowe. Ale lekarka uprzedziła mnie, że ich ślad jest tak nikły, iż właściwie nie ma żadnych szans. Zostawiła mnie, żebym się mogła pożegnać z mężem. Dziesięć minut później wyłączyła respirator.

Zanim zabrano ciało do prosektorium spędziłam przy nim ponad dwie godziny. Jestem wdzięczna za ten czas, w który mogłam pobyć z mężem sam na sam. Tyle było jeszcze do powiedzenia…

Zapewniłam go wtedy najmocniej, jak tylko potrafiłam, że nikt żadnych pretensji do niego nie ma. Uszanowałam jego chęć pozostania po drugiej stronie życia. Chciałam, żeby odszedł tam, gdzie nie mogę z nim pójść, z lekkim sercem, bez żadnych obciążeń z mojej strony, bez zmartwienia, że nas zostawia samych. Obiecałam mu zatem, że będę dzielna, że dam sobie radę.

I tej obietnicy trzymam się dzień za dniem... 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz