Poprzedni wpis z podróży: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2023/11/32a-harran-jest-ostatnim-miastem.html
Kiedyś nasi praojcowie byli nomadami. Przemierzali otaczający ich świat w poszukiwaniu zasobów umożliwiających im przeżycie. Byli zbieraczami tego, w co obrodziła zastana ziemia i łowcami zamieszkującej ją zwierzyny. Do tej pory nie wyjaśniono w dostatecznie wiarygodny sposób, dlaczego w którymś momencie dziejów zatrzymali się w swoich wędrówkach i osiedli.
Teoria, którą poznajemy w szkołach, głosi, że jest to związane z nabyciem umiejętności upraw i i hodowli zwierząt oraz dalszym rozwojem rolnictwa. Ale to jednak nie do końca wyjaśnia zjawisko udomowienia, a w efekcie rozwoju osiadłych cywilizacji. Zwłaszcza, że jak możemy przeczytać na stronie https://histmag.org/Dlaczego-ludy-zbieracko-lowieckie-zaczely-uprawiac-ziemie-24257: "zwrot energii netto we wczesnych formach rolnictwa był często mniejszy niż zysk ze zbieractwa i łowiectwa - metod stosowanych wcześniej lub w tym samym czasie".
W Göbekli Tepe (tur. "wybrzuszone wzgórze") możemy przeżyć prawdziwy zawrót głowy. Odkrywcy tego miejsca proponują nam bowiem zupełnie inną wizję rozwoju ludzkości. Jednym zdaniem, jej dzieje, tak zwane przedneolityczne, dzięki odkryciom w Turcji być może zostaną napisane od nowa.
Göbekli Tepe uważa się powszechnie za najstarsze miejsce kultu na świecie. Jego powstanie datuje się na X wiek p.n.e. Przypuszcza się też, że miejsce to było zasiedlone (przynajmniej okresowo) już wcześniej (w Göbekli Tepe podaje się, że chodzi o XII w.p.n.e.).
Jednak to właśnie wznoszenie kultowych budowli jest tu kluczowe - to ono wpłynęło na pojawienie się osadnictwa. Proces ich powstawania wymagał bowiem długiego czasu, który trzeba było spędzić w jednym miejscu. Dotyczyło to sporej grupy budowniczych, potrzebujących schronienia w pobliżu stanowiska pracy oraz dostatecznej ilości żywności. Trzeba było ją zapewnić bez konieczności przerywania procesu budowy i udawania się w daleką drogę na polowania.
Według naukowców, badających Göbekli Tepe, to mogła być przyczyna powstania pierwszych osad ludzkich z kulturą upraw i hodowli zwierząt. Przynajmniej taki wydźwięk ma film, który obejrzeliśmy w małym muzeum (Visitor Center) przy stanowisku archeologicznym. Jego eksponaty trochę nas rozbawiły: pędzel, szpatułka, składana metrówka, itp. - czyli "wielkie" akcesoria archeologa, niezwykle skrupulatnie zebrane - potem sobie żartowaliśmy na przykład, że brakowało tam tylko jego gaci...
Do tego kopia jednego z monumentów/słupów, jakie można zobaczyć na rozkopanym przez badaczy wzgórzu. A potem kolejne filmy o zamierzchłych dziejach. I to niestety wszystko, co mogą tutaj zobaczyć osoby takie, jak mój mąż.
Bo resztę zwiedza się już na stanowisku archeologicznym, do którego zabiera turystów bezpłatny bus. Tyle że do jego przystanku też trzeba dojść i to kawał drogi pod górę, co w południowym upale jest zadaniem niewykonalnym dla człowieka z chorym sercem obarczonego problemem z poruszaniem się. A potem kolejna wspinaczka pod górę i to na dodatek ze stopniami (Göbekli Tepe znajduje się w górach Germus na wysokości 760 m).
I dopiero na szczycie wzgórza, pod rodzajem dachu, stylizowanego na falujący na wietrze, rozpostarty nad starożytną świątynią żagiel, można wreszcie zobaczyć oryginały monumentów/słupów.
Wykopaliska zapierają wręcz dech w piersiach. Jak można przeczytać w Wikipedii (https://pl.wikipedia.org/wiki/G%C3%B6bekli_Tepe): "Najstarsza warstwa (III) zawiera kamienne słupy w kształcie litery T. Są to najstarsze znane konstrukcje megalityczne". Największe wrażenie robi tu oczywiście kontekst historyczny. Wystarczy uświadomić sobie, że najsłynniejsza europejska budowla tego typu, czyli Stonhenge powstała grubo ponad sześć, a być może nawet siedem tysiącleci później!
Słupy w Göbekli Tepe "są połączone młodszymi od nich ścianami” - jak można przeczytać w dalszej części tekstu Wikipedii. „Z dotychczasowych wykopalisk wyłania się wzór, w którym dwa słupy stoją centralnie wewnątrz budowli a pozostałe znajdują się na jej obwodzie. Ich wysokość waha się od 3 do 6 metrów. Z powodu przedstawień kończyn znajdujących się na niektórych słupach, naukowcy domniemywają, że symbolizują one postacie ludzkie. Na słupach znajdują się przedstawienia zwierząt, głównie lisów, węży, dzików, żurawi i dzikich kaczek. Występują także symbole abstrakcyjne i kombinacje scen".
I to jest dla mnie sprawa kompletnie niepojęta, jak na takim wczesnym etapie rozwoju człowiek potrafił być tak wielkim mistrzem w obróbce kamienia? Te płaskorzeźby zachwycają swoim pięknem mimo upływu tysiącleci! Mnie szczególnie urzekły lisy.
Jeśli dodamy do tego wagę słupów, czyli 10, 20 a nawet 50 ton, które trzeba było przetransportować na szczyt wzgórza, to również budowlane mistrzostwo naszych praojców rzuca na kolana. "Całość tworzy koliste lub owalne struktury. Jak dotąd odkopano cztery z nich. Badania geofizyczne wskazują na istnienie kolejnych 16 struktur tego typu" - dodaje Wikipedia. Jednak prace badawcze posuwają się bardzo powoli. Znalezisko jest zbyt cenne, by uszkodzić je niepotrzebnym pośpiechem. Badania rozpoczęto w 1994 roku, a po 15 latach przebadano zaledwie około 5% obszaru interesującego badaczy.
Trzeba więc uzbroić się w cierpliwość. Bo fakty są takie, że na razie nic nie wiemy o ludziach, którzy stworzyli Göbekli Tepe. A zagadek jest co niemiara. Na przykład takie: do czego służyły kamienne koryta odkryte na terenie kompleksu? Czy to możliwe, że warzono w nich prehistoryczne piwo, jak głosi hipoteza powstała w wyniku odkrycia w osadzie na ich dnie szczawianów?
Albo pytanie o to, dlaczego ktoś celowo wypełnił/zakopał cały kompleks (proceder ten zakończono plus minus 8000 lat p.n.e.), tym samym tworząc na wzgórzu kopiec, który zainteresował archeologów (początkowo uważano, że może tam być cmentarz z czasów bizantyjskich lub islamskich)?
Nie mówiąc już o tajemnicy przeznaczenia całej budowli. Choć w tym zakresie akurat pojawiła się już hipoteza włoskiego astrofizyka i archeoastronoma Gulio Magliego, który uważa, że kompleks był w swojej istocie świątynią Syriusza - najjaśniejszej widocznej gwiazdy.
Prawdy o Göbekli Tepe być może nie dowiemy się nigdy. Ale wpisany w 2018 roku na listę Unesco kompleks na pewno zostanie bardzo dokładnie przebadany pod wszelkimi możliwymi kątami. To absolutny unikat w skali światowej i widać, ze turecki rząd podchodzi tutaj niezwykle poważnie do sprawy wykopalisk. Są one też w bardzo przemyślany sposób udostępnione turystom.
Trochę mi tylko szkoda, że mąż mógł zobaczyć jedynie kopię słupa w małym muzeum. Wydaje mi się, że jeszcze można by poprawić dostępność do stanowiska archeologicznego, biorąc pod uwagę właśnie potrzeby osób niepełnosprawnych z problemami w poruszaniu się (na przykład choćby zrobienie podjazdów w miejscach, gdzie zbudowano stopnie). Bo co z tego, że tacy ludzie mogą dostać tu bezpłatny (normalnie drogi) bilet (mąż dostał), skoro i tak nie są w stanie go wykorzystać na stanowisku archeologicznym. A wizyta w małym muzeum być może stanowi dobrą przygodę dla dzieci, ale na pewno nie dla osoby, która ma potrzebę zapoznania się z dziejami świata i konkretnymi wytworami ludzi podczas tej historii.
Myślę, że o Göbekli Tepe usłyszymy jeszcze nie raz. A także o podobnych odkryciach z całego regionu.
Bo, jak się okazuje, są i inne.
Najbardziej znanym jest Karahan Tepe (tur.Kiciltepe). Miejsce to znajduje się w górach Tektek w odległości około 60 kilometrów na południowy wschód od Göbekli Tepe. Oba stanowiska uznaje się za siostrzane ze względu na obecność w jednym i drugim megalitów w kształcie litery T z płaskorzeźbami zwierząt. Nie ma wątpliwości, że kompleksy wzniosła ta sama społeczność. Ich koniec, to znaczy wypełnienie lub zasypanie, również był podobny. Więcej o Karahan Tepe, w którym rozpoczęto wykopaliska w 2000 roku, można przeczytać na stronie https://historia.dorzeczy.pl/starozytnosc/410128/karahan-tepe-starsze-niz-gobekli-tepe-rewolucja-dla-badan-naukowych.html:
"Na miejscu znaleziono wykute w skale okrągłe pomieszczenia oraz zbiorniki przypominające baseny, a do tego znaczną liczbę dłut, toporów oraz garnki, kamienie szlifierskie i koraliki. W Karahan Tepe odkryto łącznie 266 tajemniczych filarów w kształcie „T” oraz płaskorzeźby zwierząt przedstawiające np. węże, owady, ptaki czy głowę królika. W Karahan Tepe znajdują się także płaskorzeźby i rzeźby ukazujące ludzi, co odróżnia to miejsce od Göbekli, gdzie takich wizerunków jest dużo mniej".
Jakie jeszcze są różnice pomiędzy tymi kompleksami? Otóż Karahan Tepe jest mniejszy od Gobekli Tepe (prawdopodobnie o jakieś 2/3), ale za to podobno jeszcze starszy! Niespodzianka goni na tym terenie niespodziankę, a tajemnica tajemnicę.
Kiedyś, w niewielkiej odległości od Göbekli Tepe było jeszcze jedno stanowisko archeologiczne o nazwie Nevalı Çori. Jaka jest jego historia? Na to pytanie odpowiada nam Wikipedia: "Nevalı Çori było położone na obu brzegach strumienia Kantara, dopływu Eufratu. Prace archeologiczne w Nevalı Çori były prowadzone od roku 1983, w kontekście budowy tamy Atatürka (...). Następnie, na przełomie 1991-1992 r. miejsce to zostało zalane" (https://pl.wikipedia.org/wiki/Neval%C4%B1_%C3%87ori).
No niestety, kolejny historyczny unikat przepadł bezpowrotnie. Trafiony, zatopiony... Dołujące, prawda?
A żeby już do końca się nie zdołować, to odpuszczamy znajdujące się w planie naszej podróży i zatopione w 1999 roku Halfeti. Mamy już dość refleksji na temat bezcennych skarbów unicestwionych przy okazji pracy nad projektem GAP. Nawet takich, które podobno, jak Halfeti są obecnie częściowo odbudowane nad wodą.
Więc choć halfetijskie zdjęcia na Airbnb kusiły noclegiem z widokiem na Eufrat, to jednak zdecydowaliśmy się znowu na kierunek Północ. Kolejny odpuszczony nocleg i kolejna dobra decyzja. Bo ostatecznie rezerwacja noclegu pod Górą Nemrut (Karadut) okazała się jednym z naszych najlepszych posunięć w podróży...
Następny wpis z podróży: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2023/11/33-jazda-skrotami-nalezy-do-naszego.html





















































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz