piątek, 27 marca 2020

CIEPŁO Z OPTYMIZMEM


Znów zrobiło się ciepło. Nie tylko w otaczającym nas świecie (a właściwie to w małym światku, poza który nie wystawiamy teraz nosa), ale i w moim sercu. Powiało dobrą energią od dobrych ludzi.
Tak, pozostajemy z mężem w izolacji, ale nie czujemy się osamotnieni, Wiele osób jest zainteresowanych naszym samopoczuciem, czy też deklarujących chęć pomocy na przykład w zrobieniu zakupów, żebyśmy nie musieli wychodzić z domu. A już dziś, gdy do wspierania nas przyłączyli się ludzie z Najlepszej Grupy na SWPS, poczułam się zupełnie rozczulona.

Dawaj znać, jeśli coś Wam trzeba. Katowice nie tak daleko - napisała Jola. Niedaleko? Katowice to godzina drogi od mojego domu. A biorąc pod uwagę, że Jola tak naprawdę mieszka jeszcze dalej - w Bielsku, to dopiero można docenić, jak wielką wartość ma jej deklaracja pomocy.
“Gdybyś chciała pogadać, to po prostu dzwoń” - chwilę później dostaję sms - a od Marcina. Do głowy by mi nie przyszło, gdy zaczynałam studia na psychologii, że znajdę tam właśnie takich ludzi. Wydawało mi się, że wiek zaprzyjaźniania się mam już dawno za sobą. Że jestem za stara i zbyt pokiereszowana przez życie, abym mogła jeszcze nawiązywać tak bliskie relacje z innymi. Jak to dobrze, że się myliłam.




















Dziś dodatkowo cieszy jeszcze ogarnięcie reszty spraw związanych z uczelnią. Odkąd dowiedziałam się bowiem, że będziemy mieli zajęcia zdalne, to bardzo się zmartwiłam. Mam przecież formalną zgodę na realizację dwóch przedmiotów, a to bardzo mało, patrząc na harmonogram obecnego semestru. Przy zajęciach w realu było prosto, nikt mnie z sali nie wypraszał, gdy prosiłam o możliwość uczestnictwa. Ale jak dostać się na wirtualne spotkania bez stosownych linków, zaproszeń i kluczy dostępu? No więc właściwie już czułam się wykluczona ze swojej grupy.

I wtedy zdarzył się nieoczekiwany zwrot akcji. Zmieniła się Pani Dziekan do spraw studenckich. A nowa osoba, która objęła to stanowisko, już wcześniej jako wykładowczyni wykazała się chęcią pomocy w mojej sprawie. No więc szybko z rana piszę do niej maila, odpowiedź na moje zapytanie o możliwość zostania wolnym słuchaczem jest błyskawiczna i do wieczora mam już zgody wszystkich prowadzących zajęcia na uczestniczenie w nich bez zawracania sobie głowy oficjalnymi procedurami w czasie najbliższego zjazdu. Po prostu ze względu na zwyczajnie ludzkie zrozumienie sytuacji. A do niego dołączone są także stosowne linki, zaproszenia i klucze dostępu. 
Nie posiadam się ze szczęścia, znów spotkam się z moimi koleżankami i kolegami - nie ważne, że wirtualnie, przecież i tak w inny sposób teraz nie można.



















Oczywiście, jako człowiek starej daty mam też mnóstwo obaw, że może to mnie technicznie przeróść.
nie wiem, czy umiem to robić. Niby nic się nie dzieje, a tyle wyzwań - skarżę się Ani

Niestety na mojej uczelni poszli na całość - będziemy w classroomie - widzimy się podobno za pomocą kamerki i słyszymy - słuchawki i mikrofon nieodzowne!

Wydaje (mi się, że wydali) majątek na jakieś takie programy i informatyków

Wolałabym jakieś mniej nowoczesne metody, no ale trudno, muszę zrobić jakiś skok cywilizacyjny, nie ma rady;)

Te platformy e-learningowe są bardzo w porządku - pociesza mnie Ania

Dasz radę!😃

Będziesz siedzieć sobie na wygodnej kanapie😃 z własną kawka i chłonąć wiedzę😃

Będziesz miała koło siebie cudownych towarzyszy😃

Nie będziesz musiała tylu kilometrów jechać😃

To super😃

Tak, co racja to racja. Kanapa, kawka, Luna i Maciuś przy boku, to miła perspektywa. Ale najlepszy w tym wszystkim, to rzeczywiście ten koniec dojazdów, których miałam szczerze dosyć. Nie lubię prowadzić samochodu, nie jestem dobrym kierowcą, no a na dodatek to rzeczywiście mnóstwo oszczędności na czasie i kosztach paliwa:)
Trzeba się skupić na potencjalnych plusach.








Myślę też ostatnio dużo na temat moich koleżanek i kolegów ze szkoły, którzy również zostali nagle i nieoczekiwanie wtłoczeni w system zdalnego nauczania. Tylko, że tam nikt nie wydał majątku na programy i informatyków. Nikt nie przeszkolił nauczycieli na taką okoliczność. Jak oni sobie w takim razie z tym wszystkim radzą?
Obraz, jaki rysuje się po przejrzeniu opinii w internecie jest dramatyczny. “Media społecznościowe huczą, że za mało, za dużo, że nauczanie zdalne to bzdura w obecnej formie. Narzekają uczniowie, nauczyciele, rodzice” - czytam na stronie https://kobieta.onet.pl/koronawirus-w-szkole-nauczanie-zdalne-nie-jest-prawnie-uregulowane/p3qfcn1

A moja koleżanka z grupy na studiach, która uczy polskiego, proponuje wprost mord na ministrze edukacji. Czyli jest jak zwykle. Ilu już ministrów i decydentów ze sfery edukacyjnej miałam ochotę zamordować osobiście? I to niezależnie od ich ugrupowania politycznego. Takie mamy szczęście, że prawie zawsze są to ludzie oderwani od rzeczywistości, a już na pewno od oświaty i szkoły w jakimkolwiek wymiarze.

No ale dziś miałam nie narzekać. Dziś jest dzień optymizmu. Ciepły, pogodny i pełen nadziei na przyszłość. Rozsiadam się z kawką na kanapie, Lunę i Maciusia mam przy boku. Dobrze mi. Czekam ona optymistyczne jutro...



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz