środa, 22 stycznia 2020

CYPR - MONASTYR AGIOS NEOPHYTOS I KOCI ZAWRÓT GŁOWY


Nasz najpiękniejszy dzień na Cyprze spędziliśmy w górach Troodos. Wówczas to po raz kolejny mąż nie pozwolił mi po śniadaniu oddać się leniuchowaniu na leżaczku przy hotelowym basenie. Wystartowaliśmy więc w trasę dość wcześnie. Mąż głównie w celu kontynuacji pielgrzymki po monastyrach, ja przede wszystkim, by udać się do miejsca, które jako jedyne do tej pory na Cyprze otrzymało ocenę pełne pięć! (doskonałe), przyznaną przez użytkowników Tripadvisora. I bynajmniej nie były to jakieś greckie ruiny, czy też pozostałości po Rzymianach i w ogóle żadna spuścizna po jakiejkolwiek ludzkiej cywilizacji. Jeśli ktoś celuje w piękne krajobrazy to też się myli, choć pojęcie ”piękno” jak najbardziej będzie miało zastosowanie w tym przypadku.



Pierwszy przystanek w podróży tego dnia zrobiliśmy całkiem niedaleko od Pafos. Odjeżdżając od niego jakieś 10 kilometrów na północ, można dotrzeć do Monastyru Świętego Neofita (Agios Neophytos) .”Klasztor położony u stóp i na zboczu gór powstał na początku XII w., rozbudowany został głównie w XV w. Znaczna część tego zespołu architektonicznego i centrum pielgrzymkowego jest jednak stosunkowo nowa”, jak czytam na stronie https://echodnia.eu/swietokrzyskie/cypr-klasztor-sw-neofita/ar/8360424.



To bardzo urokliwe miejsce znajdujemy rozłożone na sporej przestrzeni, co sprawia, że nieliczni o tej porze turyści są tu praktycznie nieodczuwalni i mało widoczni. Oczywiście, jak w większości miejsc na Cyprze, witają nas przepiękne koty. Trudno się od nich oderwać, nawet po to, by zwiedzić niezwykłe wnętrza obiektów sakralnych.


Najstarsza, mieszcząca się właściwie we wnętrzu skały, część kompleksu klasztornego jest bezpośrednio związana z postacią Świętego Neofity. Na podanej powyżej stronie czytam o nim, że “pochodził z Lefkary i w tym odludnym wówczas miejscu znalazł dogodne miejsce na swoją pustelnię w której spędził kilkadziesiąt lat. Według legendy własnoręcznie wykuł w piaskowcowej skale zbocza góry trzy jaskinie. W jednej z nich urządził kościół, w drugiej kaplicę, a w trzeciej położonej najwyżej swoją celę - pustelnię”. Zwiedzania niewiele, ale warto wykupić (tani) bilet dla cennych i bardzo starych malowideł naściennych. Z Wikipedii, po wpisaniu hasła Klasztor Świętego Neofity, można się dowiedzieć, że założyciel tego miejsca wykonał je około 1170 roku, a jego pracę dokończył mnich Todor ponad 13 lat później.


Oglądamy również wnętrze innej części kompleksu. Kościół p.w. Maryi Dziewicy jest również zabytkiem, chociaż znacznie młodszym. Są w nim, uważane za najlepsze na wyspie ikony po bizantyjskie z XVI w. (...) Przed ikoną św. Neofity stoi w nim srebrny relikwiarz z czaszką świętego. W drewnianym sarkofagu przechowywane są też jego kości” - to dalsza część cytowanego powyżej artykułu.


Na miejscu są również zabudowania klasztoru męskiego oraz podobno dom pielgrzyma, o czym dowiaduję się z internetu dopiero po powrocie z podróży. Trochę szkoda,że nie wiedziałam tego wcześniej, bo kompleks sprawia wrażenie miejsca (tak przynajmniej jest o tej porze roku), gdzie mogłabym zatrzymać się na dłużej, zaprzyjaźnić z kotami, posiedzieć w cieniu drzew, usiąść na ławeczce, popatrzeć na piękno świata i podumać...




Tym bardziej, iż dosłownie rzut beretem od kompleksu klasztornego (nawigacja wskazuje, że 700 metrów pieszo) znajduje się wymarzony przeze mnie cel podróży. Na mapie Google jest on opisany jako Agios Neofytos CatPark, a na facebooku jako Tala Cats. 



Na stronie internetowej można przeczytać o misji tego miejsca:
Zapewniamy bezpieczne środowisko bezpańskim i bezdomnym kotom na Cyprze. Zaczęliśmy od około 45, a teraz zbliżamy się do 1000!” (...) 
Tala Cat Park jest jak mała wioska dla kotów
Wszystkie koty pod naszą opieką są dobrze karmione zarówno mokrym pokarmem, jak i ciastkami. Wszystkie są sterylizowane, gdy mają wystarczająco dużo lat i otrzymują opiekę medyczną, gdy ich potrzebują.” (tłumacz google)
Tak, jako kocia wielbicielka podpisuję się dwoma rękami pod maksymalną oceną dla tego miejsca w rankingu Tripadvisora. Jak bym mogła inaczej ocenić działania ludzi, którzy na swojej stronie tak piszą o tym, co robią: “naszą polityką jest wypróbowywanie każdej drogi, gdy kot jest chory, i zasypianie tylko za radą weterynarza. Wydaliśmy tysiące na operacje dla naszych kotów, jeśli oznaczało to, że mają z nami dłuższe życie. (...)
Dostajemy koty, które są w bardzo złym stanie. Pielęgnowanie ich z powrotem do zdrowia i znalezienie im nowych domów to najlepsze uczucie na świecie.” (tłumacz google)
❤❤❤



A mnie najlepsze uczucie na świecie ogarnia wtedy, gdy patrzę na ten nieprzebrany tłum przecudnych, wypielęgnowanych i zadbanych kotów. 
Przepiękne... Przeurocze... Przesłodkie....



wszystkie takie miłe, łasza się, podchodzą się witać. Wydaje mi się, że te, które już nie potrzebują szczególnego zajmowania, mieszkają (...) poza ogrodzeniem, ale nadal mają tam domki, karmę, wodę, widać, że im dobrze - piszę do Wiki i przesyłam jej fotki.

To byłby chyba mój raj  - odpowiada kociara Wiki.

Ja: One są tu wszędzie 

Wiki: Chyba porzucamy Kraków i przeprowadzamy się ma Cypr


Najchętniej zaadoptowałabym wszystkie koty, które widziałam w Tala Cats. Choć oczywiście mam swojego faworyta.

Był tam rudzielec, w którym się od razu zakochałam, oprowadził mnie po całym miejscu, przesłodziak





pierwszy plan - mój rudy cypryjski kotek 

Podczas wizyty zwierzaczek nie opuścił mnie ani na chwilę.
Tak mi było przykro, gdy to ja musiałam opuścić jego...

Nigdy nie widziałam tylu różnych kotów naraz, wiele z nich wyglądało na rasowe, a wszystkie były po prostu śliczne

Ale super, zazdroszczę bardzo

Ale ja kiedyś wrócę do tego rudego, on wybrał mnie😃 


No cóż, trzeba sobie szczerze powiedzieć, że podczas tego wyjazdu zdradziłam mojego Maciusia nie jeden raz. Ale czy jest ktoś, kto by się oparł cypryjskim kotom?


W artykule pt. “Cypr - wyspa Afrodyty, czy wyspa kotów?”, czytam,  żyje ich tam obecnie więcej niż ludzi. Z tekstu dowiaduję się też, że “Według najpopularniejszej legendy, przybyły tam one w IV w. n.e. za sprawą matki cesarza Konstantyna Wielkiego - świętej Heleny. Miały podobno pomagać w walce z plagą jadowitych węży, które po prawie czterdziestu latach dojmującej suszy całkowicie opanowały wyspę.
https://pogoda.interia.pl/podroze/news-cypr-wyspa-afrodyty-czy-wyspa-kotow,nId,3044142



Ach ta Święta Helena... Nie dość, że sprowadziła relikwie do odwiedzonego poprzednio klasztoru w Omodos, to jeszcze obdarowała Cypr kotami. Tylko czy na pewno nie było ich na wyspie już wcześniej?


Odpowiedź na to pytanie można znaleźć na stronie https://www.koty.pl/rasa/kot-afrodyty/. Czytam tam: W 2001 roku francuscy archeolodzy znaleźli na Cyprze grób. Określono jego wiek na 9500 tysiąca lat. Zawierał on szczątki człowieka i kota pochowanych wspólnie. Odkrycie to odebrało palmę pierwszeństwa Egipcjanom, którym przypisywano udomowienie kota. Cypryjczycy są bardzo dumni z tego faktu, traktują swoje koty jako dziedzictwo narodowe i wprowadzają na arenę kocich ras dwie nowe: Kota Afrodyty (Aphrodite Cat, Aphrodite Giant) nazywanego również Cypryjskim Kotem Górskim (Cyprus Mountain Giant) oraz Koty Świętej Heleny.
Są to naturalne rasy, żyjące w izolacji od ras współczesnych. Kotów Afrodyty jest na Cyprze bardzo mało. Są wypierane przez Koty Św. Heleny, które można spotkać przy wszystkich osiedlach i w miastach Cypru.

Niestety, mało się znam na kocich rasach. Dla mnie wszystkie koty są piękne. Choć chyba te cypryjskie, (wybacz mi Maciusiu:), najpiękniejsze. W każdym razie, gdybym wcześniej wiedziała, że Cypr, to nie wyspa Afrodyty, tylko Wyspa Kotów, przyjechałabym tu z wizytą w pierwszej kolejności. Bo nawet najpiękniejsza bogini nie może się w niczym równać z pełnym gracji, puszystym, mruczącym czworonogiem. I gdy kiedyś powrócę na Cypr, to zrobię to na pewno specjalnie dla kotów.

Ps. Poprzedni wpis o Cyprze: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2020/01/cypr-listopadowe-wakacje-w-pafos.html
Następny wpis o Cyprze: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2020/01/ozaobie-wkrotce.html

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz