Tym razem zmiana planów była wymuszona totalną porażką współpracy z jednym z pośredników rezerwacyjnych. W Agodzie już w połowie czerwca zrobiłam dwie rezerwacje na kolejne dwie noce w podróży. Chcieliśmy zatrzymać się w okolicach Amasyi, która była następnym tureckim “must see” na naszej trasie. Wprawdzie po przejrzeniu ofert internetowych zamarzył mi się pobyt w tamtejszym Apple Palace (oczywiście z powodu widoków:), ale ostatecznie przemówił rozsądek i względy oszczędnościowe. Przy dłuższych podróżach mają one często pierwszorzędowe znaczenie. W przypadku takich planów i budżetów jak nasz, bez ciułactwa nie ma podróżowania.
Zamówiłam więc noclegi w Gozlek Termal - 12 kilometrów od centrum Amasyi. Wszystko wyglądało bardzo dobrze - przynajmniej w internecie. Trzygwiazdkowy standard prezentował się nieźle na fotkach, cena stanowiła jedną trzecią część kwoty, którą musiałabym zapłacić w wymarzonym obiekcie, do tego w udogodnieniach na miejscu zapisano basen, parking i bezpłatne śniadanie. Po prostu super! Toteż od razu wpłaciłam pieniądze za noclegi na konto pośrednika, wydrukowałam potwierdzenia obu rezerwacji i cieszyłam się perspektywą miłego wypoczynku.
Tyle, że wielokrotne próby kontaktu z Gozlek Termal nie dawały przez dłuższy czas żadnego efektu. W końcu, mocno zaniepokojona, już podczas podróży, przeszukałam turystyczne fora i znalazłam tam informację, że zarezerwowany hotel od miesięcy jest nieczynny! Napisałam o tym natychmiast do Agody z prośbą o sprawdzenie tej informacji i ewentualny kontakt z obsługą obiektu. W ten sposób rozpoczęłam długotrwałą (i nie przynoszącą rezultatów) korespondencję z pośrednikiem. Najpierw uzyskałam odpowiedź, że nie udało mu się skontaktować z hotelem i że muszę poczekać jeszcze 24-48 godzin. Zapytałam, co mamy zrobić, jeśli hotel w tym czasie nie udzieli żadnej informacji, ale nikt mi nie odpowiedział. Poprosiłam też o pomoc w takiej sytuacji, ale się jej nie doczekałam
Aż nadszedł dzień, w którym powinniśmy byli się zameldować w Gozlek Termal. I co można z takim fantem zrobić, jeśli nie chce się nocować pod gołym niebem? Zawiadomiłam Agodę, że nie możemy dłużej czekać na stanowisko zarezerwowanego obiektu, ale odpowiedzią było tylko milczenie pośrednika. Spytałam go też, czy mamy szukać innego hotelu, ale oczywiście musieliśmy zdecydować sami.

Właściwie to mąż zdecydował. I to tak, żeby zrekompensować nam stres związany z porażką korespondencyjnego kontaktu z Agodą. Postanowił, że tej nocy po raz pierwszy w naszej podróży (i ostatni:) będziemy testować hotel pięciogwiazdkowy:). O naszej decyzji poinformowałam natychmiast Agodę. Następnego dnia dostałam stamtąd maila. “Podoba ci ten wyjazd?” - pytano uprzejmie w jego tytule.
“Dodaj więcej noclegów do obecnego pobytu w obiekcie Gozlek Termal lub w innym obiekcie w mieście Gözlek i uzyskaj SPECJALNE STAWKI! ” - brzmiała treść wiadomości.
Chyba nie muszę tłumaczyć, że z powyższej wspaniałomyślnej oferty mailowej Agody, dedykowanej, jakby się mogło wydawać, specjalnie dla nas, nie skorzystaliśmy. Zameldowaliśmy się za to w hotelu Dedeman Park w Kastamonu. Tak, wydaliśmy znacznie więcej pieniędzy niż zamierzaliśmy. Ale naprawdę warto było:).
Modyfikujemy plany na bieżąco i teraz pozdrawiamy z hammamu - piszę wkrótce po zameldowaniu do naszych Bliskich.
relaksujemy się na całego po podróży - i przed podróżą jutro
Mamy hotel ze świetną strefą SPA
Oł noł, ale cuda! - odpisuje Beata
Mąż też tak uważa. Jeszcze długo po powrocie będzie wspominał obsługę SPA, która wkrótce po tym, jak położyliśmy się na leżakach przy basenie, wjechała tam z kielichami i pojemnikiem nasyconej ziołami wody.
- To dla państwa - usłyszeliśmy uprzejme zaproszenie. Aż się nie chciało stamtąd odejść.
Ale głód zwyciężył i ruszyliśmy w miasto. I tu miała miejsce największa kulinarna wtopa podczas naszej podróży. To znaczy jedzenie znaleźliśmy całkiem dobre w czymś w rodzaju baru szybkiej obsługi, ale za to rachunek nas pokonał... Był około dwukrotnie wyższy niż w najlepszych odwiedzonych przez nas tureckich restauracjach.
Na szczęście jakoś tego mocno nie przeżywaliśmy, bo Kastamonu zaplusowało szeregiem innych zalet. Choć baru szybkiej obsługi z powodu cen nie polecamy, to jednak jego okolica przy deptaku, potoku z wybetonowanym korytem i meczecie, który było widać przez okna ponad naszymi daniami robiła bardzo dobre wrażenie.
Podobała nam się też nowoczesna część miasta, w której mieszkaliśmy.
mamy tu takie tureckie mini Las Vegas:) - opisuję w mesengerze nasze sąsiedztwo.
I pokój też fajny
Tym razem jestem bardzo zadowolona, że dylemat wyboru między wygodą a klimatem został rozwiązany na korzyść tej pierwszej opcji. Są chwile, że nawet ja - osoba bez niepełnosprawności, potrzebuję łazienki z prawdziwego zdarzenia i innych udogodnień, czyniących bezproblemową podróż prawdziwą przyjemnością.
I widok też mamy piękny z dziewiątego piętra - na tutejszy zamek - donoszę jeszcze na koniec dnia, ciesząc się tym przeogromnie. Przyglądam mu się przez tyle czasu, że późniejsze zwiedzanie już mi się nawet nie wydaje potrzebne:). Możemy też zagladać przez szklany dach sąsiadującej z nami galerii handlowej do jej wnętrza. Tam w końcu również nie byliśmy - na zakupy zabrakło nam i czasu, i chęci.
Jeszcze pooglądam na mapie, gdzie Was dziś wywiało - odpisuje mi na dobranoc Beata
Niedaleko od Safranbolu, trzeba było trochę oszczędzić A....... - dodaję gwoli wyjaśnienia.
Kierowca musi być wypoczęty, bo następnego dnia czeka nas znowu dłuższa trasa - trzeba wreszcie dojechać do Amasyi. I zmierzyć się z faktem, że dalej nie mamy tam noclegu. Znowu musimy wziąć sprawy w swoje ręce, bo również w sprawie drugiej rezerwacji w Gozlek Termal pośrednik uparcie milczy. Nawet doszukać się jej było mu trudno. Ta trudność wynikła z faktu, że obu moim rezerwacjom nadano ten sam numer.
Z przykrością informujemy, że nie otrzymaliśmy potwierdzenia z hotelu” (tłumacz google) - napisze nam wreszcie Agoda, gdy mąż znajdzie już dla nas inne miejsce noclegowe.
“W związku z tym chcielibyśmy zaproponować Państwu bezpłatne anulowanie rezerwacji oraz dodatkowy zwrot w postaci gotówki Agoda:
- Wartość gotówkowa Agody: 5 USD
- Data ważności: 6 miesięcy po wydaniu”.
Łaskawość pośrednika mnie po prostu powaliła. Napisałam mu, dysząc prawie ze złości, o tym, co sądzę na temat jego pomocy w naszej sprawie.

Wkrótce potem przyszedł od niego następny mail.
“Czy poleciłabyś Gozlek Termal znajomemu?” - zapytała mnie z właściwą sobie uprzejmością Agoda.
Ech,... wreszcie machnęłam na nią ręką. Efekt był taki, że swoje pieniądze za niewykorzystane rezerwacje (plus tę łaskawą rekompensatę, której i tak nie udało się wykorzystać z powodu choroby męża) otrzymałam po wymianie kolejnych maili ponad półtora miesiąca później.
Ale wyjeżdżając do Amasyi już wcale nie myślę o Gozlek Termal. Zapominam o całej rezerwacyjnej porażce. Jestem przepełniona radością. Bo mąż, bez najmniejszej sugestii z mojej strony, bez najmniejszej podpowiedzi, znalazł dla nas w Amasyi miejsce noclegowe w hotelu... Apple Palace. I to nic, że znów przekroczymy budżet. Spełnianie marzeń jest przecież tego warte...
Następny wpis z podróży: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2022/10/wyjezdzajac-z-kastamonu-mylimy-drogi-i.html



























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz