Poprzedni odcinek: SERBIA - TROPEM KUSTURICY
💟
Bałkany – 34 dni na 34 - tą rocznicę ślubu - odcinek trzeci - SERBIA
Dzień podróży: 3 - 5 (24 - 26.07)
O Szargańskiej Ósemce (tłumacz google):
"jest częścią kolei wąskotorowej, która niegdyś łączyła Belgrad z Sarajewem i Dubrownikiem. [...] Część linii w kształcie ośmiu z Mokra Gora do stacji Sargan Vitasi została odnowiona, a pociąg muzealny przejeżdża przez wiele tuneli".
https://www.alpetour.si/trgovina/sarganska-osmica-in-visegrad-3/"jest częścią kolei wąskotorowej, która niegdyś łączyła Belgrad z Sarajewem i Dubrownikiem. [...] Część linii w kształcie ośmiu z Mokra Gora do stacji Sargan Vitasi została odnowiona, a pociąg muzealny przejeżdża przez wiele tuneli".
Gdybym w tych górach miała
nakręcić film, to zatytułowałabym go „ Życie jest cudem”. Nie dlatego, że tak
bardzo zainspirował mnie Kusturica. To te góry zdają się mi o tym szeptać prosto
do ucha na każdym kroku.
Wsłuchuję się w ten głos,
wpatrzona w okolicę podczas przejażdżki Szargańską Ósemką. Przede mną siedzi
mama z dwójką malutkich dzieci. Robi im mnóstwo zdjęć... w każdym tunelu. Z
początku się temu dziwię (przecież wokół tyle pięknych krajobrazów), ale w końcu zauważam, że to tam miny maluchów są najbardziej wniebowzięte. A potem przyłapuję się na tym, że mam tak
samo. W tym wagoniku raźnie pokonującym serpentynami okoliczne górskie zbocza
odpominają mi się czasy własnego dzieciństwa – podróż z rodzicami na wczasy nad
morze, wiatr z uchylonego okna wagonu, dźwięk gwizdającego parowozu.
*
Ze wspomnień po przejażdżce Szargańską Ósemką:
"Zatrzymujemy się [.. ] na stacji Golubici, bowiem to tutaj Kusturica kręcił „Życie jest cudem”
Takiego miejsca i czasu mi było
trzeba. Przyglądam się Kusturicowemu Drvengradowi na najbliższym wzgórzu,
popijając zakupione po drodze przez Węgry białe, lekko musujące wino. Ogrzewa mnie słonko
przedzierające się przez gałęzie sosen. Sfruwa na mnie motyl o skrzydłach w ciepłym odcieniu brązu.
Przyszedł biały kot, chyba od naszych gospodarzy. Zaraz, coś mi
to przypomina... „ To dziwne, bo [...] cały biały, a ma zielone oczy, czyli nie
jest albinosem” – piszę do Wiki. Czyżby to Kusturicowy "beli mačor"???
„Bardzo się łasi i leni
jednocześnie, wyglądamy teraz jak dwa białe koty’’ – donoszę w następnej
wieści, wciąż głaszcząc futrzaka. Widzę kolejkę, która dziarsko pogwizdując,
podjeżdża pod górę. Brzoza potrząsa listkami na wietrze. Strumyk szumi
specjalnie dla mnie.
Kończę białe, lekko musujące wino, patrząc na Drvengrad na najbliższym wzgórzu. A on przygląda się mnie. Życie jest cudem, największym z cudów... Myślę o tych, którzy mieli tak krótki czas, by tego doświadczyć.
*
"Mokra gora - pasmo górskie w Górach Dynarskich. Leży na granicy między Czarnogórą i Serbią."
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mokra_gora
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mokra_gora
Nasz apartament jest położony przy drodze wiodącej do Monastyru
Świętego Jana Chrzciciela. To śliczne, zagubione w górach miejsce, na dodatek,
jak informuje mnie konduktor z Szargańskiej Ósemki, z uzdrawiającą wodą. No to
jest coś specjalnie dla nas! Po wycieczce kolejką podjeżdżamy do Bele Vode.
Monastyr jest piękny, woda ze swym gorzkawo – słodkawym posmakiem trudna do przełknięcia,
ale cóż, zdrowie wymaga poświęceńJ Pijemy, ile potrafimy i polewamy nią wszystkie
wymagające uzdrowienia członki ciała (a to oznacza właściwie całe ciało:). Przez chwilę jesteśmy jak dzieciaki,
którym chlapanie się jakąkolwiek wodą w lecie zawsze sprawia frajdę.
Zapalam świeczki przed tutejszym cudotwórcą - cztery: za obu synów, schorowaną Lunę i
naszą podróż, która dopiero co się rozpoczęła, a ja już mam wrażenie, jakby od
dawna była moim udziałem. O zdrowie dla nas nie proszę – przecież już wypiliśmy
tę okropną w smaku wodę:).
*
O filmie "Życie jest cudem" Emira Kusturicy:
"akcja "Życia..." [...] toczy się w 1992 podczas wojny na Bałkanach. Na jednej z bośniackich stacji kolejowych mieszka Luka (Slavko Stimac), kolejarz-marzyciel, który chciałby zbudować wokół ojczystej Bośni tory dla turystów, by mogli oni podziwiać piękno jego kraju."
https://www.alekinoplus.pl/program/film/zycie-jest-cudem_4431
https://www.alekinoplus.pl/program/film/zycie-jest-cudem_4431
Wewnątrz naszego drewnianego, mokrogorskiego domku jest czysto, choć
bardzo skromnie. Widać rękę tego, kto próbując to miejsce przywrócić do życia, dysponuje bardzo niewielkimi środkami. Ale nic mi tu nie będzie przeszkadzało w
zachwycie nad światem, gdy już w niego wpadłam. Przypominają mi się słowa mojego
męża, którymi opisał naszą bałkańską przygodę spotkanemu w podróży (a jakże - w Szargańskiej Ósemce:), jak dotąd, jedynemu
rodakowi: „brudna łazienka – nie szkodzi, brzydki pokój – nie ważne, zła droga –
nic się strasznego nie dzieje – ta podróż jest po to, by cieszyć”.
Tak, po
białym, lekko musującym winie obiecuję sobie, że będę punktować tylko jasne strony
życiaJ
Szargańska Ósemeczka znów obwiozła turystów po górach.
Biały kot wyruszył spod naszego domku na łowy. Słońce schowało się za górą,
na której Kusturica wystawił swój Drvengrad. Oblazły mnie mrówki, gdy
przysiadłam na schodkach naszego domku, OJEJ! – ale co tam, ta podróż jest po to, by
cieszyć.
O Drwengradzie
https://pl.wikipedia.org/wiki/Drvengrad
Po zachodzie słońca robimy kolejne podejście do
Drvengradu. Tak, to jest właśnie to miejsce, któremu Kusturica nadał nazwę Küstendorf. Gdy zajechaliśmy tam bezpośrednio po przejażdżce kolejką, znaleźliśmy
to miejsce zalane tłumem turystów. Ciężko było zaparkować samochód. Ciężko było
wytrzymać w lejącym się z nieba żarze. Odjechaliśmy bez żalu. W drodze do naszego apartamentu podziękowałam Bogu za to, że nie stać mnie było na rezerwację
pokoju w hotelu Mecovnik na terenie Kusturicovej wioski, co przed wyjazdem wydawało
się mega atrakcyjne. W zamian mogliśmy odpoczywać w
spokoju, ze ścianą ocieniającego lasu za plecami - jako jedyni mieszkańcy wynajętego mokrogorskiego domku.
Ale późnym wieczorem Drvengrad prezentuje nam zupełnie
inne oblicze. Turyści w pośpiechu opuszczają to miejsce, by zdążyć przed nocą z
dojazdem serpentynami do swoich hoteli. Robi się cicho. Zapalają się latarnie,
wydobywając ciepły koloryt ze ścian drewnianych chatek. Można wreszcie napawać się
samotnością podczas spaceru wioskowymi ulicami (Felliniego, Diego Maradony, Bruce’a Lee
itp.). Można zatopić się w niczym niezakłóconym podziwie dla rekwizytów z Kusturicowych filmów. A potem przysiąść na tarasie w Mecovniku z filiżanką "domačnej kafy". I cieszyć się jej wybornym aromatem, tym wieczorem i widokiem
na Mokrą Górę.
- Życie jest cudem – podpowiadają natychmiast góry.
- Wiem o tym - odpowiadam z uśmiechem, zbierając się do odjazdu.
- Wiem o tym - odpowiadam z uśmiechem, zbierając się do odjazdu.
W tutejszym domku
już czeka na mnie wino jeżynowe z ośmioma procentami miodu, zakupione na
straganie pod dworcem Szargańskiej Ósemki. „Za kuma i prijatelie” głosi napis
pod wizerunkiem jeżyn i pszczoły na miodowym plastrze. Czyż to nie urocze? Sympatyczny sprzedawca podczas zakupu dał nam jeszcze instrukcję obsługi:
„kieliszek rano, kieliszek wieczorem”. Przykro byłoby zawieść miłego pana Sprzedawcę i się
nie zastosować! Kumie i przyjacielu – robimy to właśnie dla WasJ
A przy kolejnym
kieliszku obiecuję sobie, że jednak kiedy stanę się bogata, to spędzę noc w
Mecovniku. Nabrałam przypuszczeń, że wówczas w Drvengradzie będzie równie nastrojowo jak podczas spędzonego tam wieczoru.
- Życie
jest cudem – mówię górom na dobranoc.
- Wiemy o tym - odpowiadają z uśmiechem.
🌙
DRWENGRAD - fotorelacja 2








































































Brak komentarzy:
Prześlij komentarz