wtorek, 17 września 2019

SERBIA - ŽIVOT JE ČUDO - Mokra Gora

Poprzedni odcinek: SERBIA - TROPEM KUSTURICY 
💟

Bałkany – 34 dni na 34 - tą rocznicę ślubu - odcinek trzeci - SERBIA


Dzień podróży: 3 - 5 (24 - 26.07)

O Szargańskiej Ósemce (tłumacz google): 
"jest częścią kolei wąskotorowej, która niegdyś łączyła Belgrad z Sarajewem i Dubrownikiem. [...] Część linii w kształcie ośmiu z Mokra Gora do stacji Sargan Vitasi została odnowiona, a pociąg muzealny przejeżdża przez wiele tuneli".
https://www.alpetour.si/trgovina/sarganska-osmica-in-visegrad-3/


Gdybym w tych górach miała nakręcić film, to zatytułowałabym go „ Życie jest cudem”. Nie dlatego, że tak bardzo zainspirował mnie Kusturica. To te góry zdają się mi o tym szeptać prosto do ucha na każdym kroku.



Wsłuchuję się w ten głos, wpatrzona w okolicę podczas przejażdżki Szargańską Ósemką. Przede mną siedzi mama z dwójką malutkich dzieci. Robi im mnóstwo zdjęć... w każdym tunelu. Z początku się temu dziwię (przecież wokół tyle pięknych krajobrazów), ale w końcu zauważam, że to tam miny maluchów są najbardziej wniebowzięte. A potem przyłapuję się na tym, że mam tak samo. W tym wagoniku raźnie pokonującym serpentynami okoliczne górskie zbocza odpominają mi się czasy własnego dzieciństwa – podróż z rodzicami na wczasy nad morze, wiatr z uchylonego okna wagonu, dźwięk gwizdającego parowozu.



 - Ciuuu, ciuuuuu!  – krzyczy co rusz starszy maluch. I ja też cieszę się tą jazdą jak dziecko. Z trudem się opanowuję, żeby nie krzyczeć ciuuu, ciuuuuu! na każdym zakręcie.


*
Ze wspomnień po przejażdżce Szargańską Ósemką:
"Zatrzymujemy się [.. ] na stacji Golubici, bowiem to tutaj Kusturica kręcił „Życie jest cudem”  
Takiego miejsca i czasu mi było trzeba. Przyglądam się Kusturicowemu Drvengradowi na najbliższym wzgórzu, popijając zakupione po drodze przez Węgry białe, lekko musujące wino. Ogrzewa mnie słonko przedzierające się przez gałęzie sosen. Sfruwa na mnie motyl o skrzydłach w ciepłym odcieniu brązu.



Przyszedł biały kot, chyba od naszych gospodarzy. Zaraz, coś mi to przypomina... „ To dziwne, bo [...] cały biały, a ma zielone oczy, czyli nie jest albinosem” – piszę do Wiki. Czyżby to Kusturicowy "beli mačor"??? 



„Bardzo się łasi i leni jednocześnie, wyglądamy teraz jak dwa białe koty’’ – donoszę w następnej wieści, wciąż głaszcząc futrzaka. Widzę kolejkę, która dziarsko pogwizdując, podjeżdża pod górę. Brzoza potrząsa listkami na wietrze. Strumyk szumi specjalnie dla mnie.

Kończę białe, lekko musujące wino, patrząc na Drvengrad na najbliższym wzgórzu. A on przygląda się mnie. Życie jest cudem, największym z cudów... Myślę o tych, którzy mieli tak krótki czas, by tego doświadczyć.


* 
"Mokra gora - pasmo górskie w Górach Dynarskich. Leży na granicy między Czarnogórą i Serbią."
https://pl.wikipedia.org/wiki/Mokra_gora


Nasz apartament jest położony przy drodze wiodącej do Monastyru Świętego Jana Chrzciciela. To śliczne, zagubione w górach miejsce, na dodatek, jak informuje mnie konduktor z Szargańskiej Ósemki, z uzdrawiającą wodą. No to jest coś specjalnie dla nas! Po wycieczce kolejką podjeżdżamy do Bele Vode. Monastyr jest piękny, woda ze swym gorzkawo – słodkawym posmakiem trudna do przełknięcia, ale cóż, zdrowie wymaga poświęceńJ Pijemy, ile potrafimy i polewamy nią wszystkie wymagające uzdrowienia członki ciała (a to oznacza właściwie całe ciało:). Przez chwilę jesteśmy jak dzieciaki, którym chlapanie się jakąkolwiek wodą w lecie zawsze sprawia frajdę.


Zapalam świeczki przed tutejszym cudotwórcą  - cztery: za obu synów, schorowaną Lunę i naszą podróż, która dopiero co się rozpoczęła, a ja już mam wrażenie, jakby od dawna była moim udziałem. O zdrowie dla nas nie proszę – przecież już wypiliśmy tę okropną w smaku wodę:).


*
  
O filmie "Życie jest cudem" Emira Kusturicy:
 "akcja "Życia..." [...] toczy się w 1992 podczas wojny na Bałkanach. Na jednej z bośniackich stacji kolejowych mieszka Luka (Slavko Stimac), kolejarz-marzyciel, który chciałby zbudować wokół ojczystej Bośni tory dla turystów, by mogli oni podziwiać piękno jego kraju." 
https://www.alekinoplus.pl/program/film/zycie-jest-cudem_4431



Wewnątrz naszego drewnianego, mokrogorskiego domku jest czysto, choć bardzo skromnie. Widać rękę tego, kto próbując to miejsce przywrócić do życia, dysponuje bardzo niewielkimi środkami. Ale nic mi tu nie będzie przeszkadzało w zachwycie nad światem, gdy już w niego wpadłam. Przypominają mi się słowa mojego męża, którymi opisał naszą bałkańską przygodę spotkanemu w podróży (a jakże - w Szargańskiej Ósemce:), jak dotąd, jedynemu rodakowi: „brudna łazienka – nie szkodzi, brzydki pokój – nie ważne, zła droga – nic się strasznego nie dzieje – ta podróż jest po to, by cieszyć”. 

Tak, po białym, lekko musującym winie obiecuję sobie, że będę punktować tylko jasne strony życiaJ
Szargańska Ósemeczka znów obwiozła turystów po górach. Biały kot wyruszył spod naszego domku na łowy. Słońce schowało się za górą, na której Kusturica wystawił swój Drvengrad. Oblazły mnie mrówki, gdy przysiadłam na schodkach naszego domku, OJEJ! – ale co tam, ta podróż jest po to, by cieszyć.


*


O Drwengradzie
"Początkowo wieś była zbudowana w 2000 roku do potrzeb filmu Życie jest cudem przez Emira Kusturicę. Na wzgórzu znajduje się pięćdziesiąt drewnianych chatek. Reżyser nadał tradycyjnej serbskiej wiosce nazwę Küstendorf " 
https://pl.wikipedia.org/wiki/Drvengrad


Po zachodzie słońca robimy kolejne podejście do Drvengradu. Tak, to jest właśnie to miejsce, któremu Kusturica nadał nazwę Küstendorf. Gdy zajechaliśmy tam bezpośrednio po przejażdżce kolejką, znaleźliśmy to miejsce zalane tłumem turystów. Ciężko było zaparkować samochód. Ciężko było wytrzymać w lejącym się z nieba żarze. Odjechaliśmy bez żalu. W drodze do naszego apartamentu podziękowałam Bogu za to, że nie stać mnie było na rezerwację pokoju w hotelu Mecovnik na terenie Kusturicovej wioski, co przed wyjazdem wydawało się mega atrakcyjne. W zamian mogliśmy odpoczywać w spokoju, ze ścianą ocieniającego lasu za plecami - jako jedyni mieszkańcy wynajętego mokrogorskiego domku.



Ale późnym wieczorem Drvengrad prezentuje nam zupełnie inne oblicze. Turyści w pośpiechu opuszczają to miejsce, by zdążyć przed nocą z dojazdem serpentynami do swoich hoteli. Robi się cicho. Zapalają się latarnie, wydobywając ciepły koloryt ze ścian drewnianych chatek. Można wreszcie napawać się samotnością podczas spaceru wioskowymi ulicami (Felliniego, Diego Maradony, Bruce’a Lee itp.). Można zatopić się w niczym niezakłóconym podziwie dla rekwizytów z Kusturicowych filmów. A potem przysiąść na tarasie w Mecovniku z filiżanką "domačnej kafy". I cieszyć się jej wybornym aromatem, tym wieczorem i widokiem na Mokrą Górę. 


- Życie jest cudem – podpowiadają natychmiast góry. 
- Wiem o tym - odpowiadam z uśmiechem, zbierając się do odjazdu.


W tutejszym domku już czeka na mnie wino jeżynowe z ośmioma procentami miodu, zakupione na straganie pod dworcem Szargańskiej Ósemki. „Za kuma i prijatelie” głosi napis pod wizerunkiem jeżyn i pszczoły na miodowym plastrze. Czyż to nie urocze? Sympatyczny sprzedawca podczas zakupu dał nam jeszcze instrukcję obsługi: „kieliszek rano, kieliszek wieczorem”. Przykro byłoby zawieść miłego pana Sprzedawcę i się nie zastosować! Kumie i przyjacielu – robimy to właśnie dla WasJ



A przy kolejnym kieliszku obiecuję sobie, że jednak kiedy stanę się bogata, to spędzę noc w Mecovniku. Nabrałam przypuszczeń, że wówczas w Drvengradzie będzie równie nastrojowo jak podczas spędzonego tam wieczoru. 


- Życie jest cudem – mówię górom na dobranoc. 
- Wiemy o tym - odpowiadają z uśmiechem.
🌙




*Koniecznie do przypomnienia : "Życie jest cudem" ( Život je čudo) - E. Kusturica, 2004

Ciąg dalszy we wpisie: MOKRA GÓRA - SKULOVA VODENICA CZYLI WSPOMNIENIE SERBSKIEGO MŁYNA


SZARGAŃSKA ÓSEMKA  - fotorelacja 1















































































DRWENGRAD - fotorelacja 2





























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz