Oczywiście będę jeszcze jeździła do Poradni Hematologicznej na badania
kontrolne (pierwsze już pojutrze), ale mam nadzieję, że coraz rzadziej. Moja
Karta Leczenia Onkologicznego została oficjalnie zamknięta, co przesunęło mnie
z leczenia do obserwacji, czyli w zupełnie inną grupę pacjentów.
Naprawdę bardzo trudno mi zrozumieć to, co działo się w moim życiu przez
ostatnie miesiące. Lekarz orzecznik ZUS-u, z którym miałam okazję (tzn. przymus
pod rygorem przerwania mojego zwolnienia lekarskiego) spotkać się przed feriami, orzekł, że wszystkie moje choroby są
następstwem traumy po utracie syna. Być może jest w tym dużo prawdy (trafiłam chyba na wyjątkowo ludzkiego orzecznika – pani doktor załamał się
głos, gdy wspomniała o wychowującej ją babci, która też zmagała się z taką
stratą).
Sama zresztą też doszłam już wcześniej do podobnej hipotezy. Przez wiele miesięcy po śmierci
Bartka próbowałam stłumić swój ból za pomocą leków psychotropowych. Pomagały
mi, ale uspokajając moją obolałą duszę, działały także i na ciało. A ono zdaje
się też chciało wyrazić, jak bardzo nim wstrząsnęło to, co się wydarzyło w
naszej rodzinie.
Omówienie ich badań w uproszczeniu znajduje się na stronie https://www.polityka.pl/galerie/1672018,1,15-najbardziej-stresujacych-wydarzen-w-zyciu-czlowieka.read
„Każdej ze stresujących sytuacji badani przyznawali
punkty na skali „bardzo – mało stresujące” (100 punktów to kraniec „najbardziej
stresujące”, im mniej tych punktów, tym mniejszy stres).”
Dzięki temu stworzono uszeregowaną listę złożoną z 44 pozycji
(stresorów). Które ze stresujących wydarzeń życiowych miało najwięcej punktów? Możemy się o
tym dowiedzieć z dalszej części tekstu:
„szczególnie dotkliwe są te doświadczenia,
które wiążą się z jakimś kresem, chwilową lub bezpowrotną utratą bliskich
osób. Najczęściej takie, na które nie ma się wpływu. Co istotne, niektóre
z tych doświadczeń były trudne dla naszych przodków i pozostają
takimi do dziś. Do pewnych okoliczności człowiek nie przywyknie i żadne
procesy ewolucyjne go nie uodpornią…” Ale to nie jest zapewne dla nikogo żadnym zaskoczeniem.
„Na
pierwszym miejscu, jako najbardziej traumatyczna sytuacja, znalazła się śmierć
małżonka (chociaż moim zdaniem, ex aequo na pierwszym miejscu powinna znajdować
się śmierć dziecka)" - trudno by mi było nie zgodzić się z opinią ze strony https://www.sensity.pl/wplyw-stresujacych-wydarzen-zyciowych-na-zdrowie/
Ale już niektóre z dalszych pozycji po przeanalizowaniu listy mogą zaskoczyć:
- Śmierć współmałżonka 100
- Rozwód 73
- Separacja lub rozstanie 65
- Pobyt w więzieniu 63
- Śmierć bliskiego członka rodziny 63
- Ciężka choroba lub wypadek z uszkodzeniem
ciała 53
- Ślub 50
- Zwolnienie z pracy/bezrobocie 50
- Pojednanie z małżonkiem 45
- Przejście na emeryturę 45
- Znacząca zmiana stanu zdrowia lub zachowania
członka rodziny 44
- Ciąża 40
- Problemy seksualne 39
- Pojawienie się nowego członka rodziny 39
- Poważna zmiana w pracy lub reorganizacja
firmy 39
- Zmiana statusu finansowego 38
- Śmierć przyjaciela 37
- Zmiana stanowiska pracy 36
- Konflikty w rodzinie 35
- Wysoki kredyt lub poważne obciążenie
hipoteki 31
- Problemy z hipoteką/odmowa kredytu 30
- Napad, kradzież, włamanie 30
- Awans w pracy lub degradacja stanowiska 29
- Syn/córka opuszcza dom rodzinny 29
- Kłopoty z teściową lub teściem 29
- Wybitne osiągnięcia osobiste 28
- Podjęcie lub utrata pracy przez
współmałżonka 26
- Rozpoczęcie lub zakończenie nauki 26
- Znacząca zmiana warunków życia 25
- Znacząca zmiana nawyków 24
- Kłopoty z szefem 23
- Zmiana godzin lub warunków pracy 20
- Zmiana miejsca zamieszkania 20
- Zmiana szkoły 20
- Znacząca zmiana dotychczasowych rozrywek 19
- Znacząca zmiana aktywności religijnych 19
- Znacząca zmiana kontaktów towarzyskich 18
- Niewielka pożyczka 18
- Znacząca zmiana przyzwyczajeń dotyczących
snu 16
- Znacząca zmiana dotycząca kontaktów z rodziną 15
- Znacząca zmiana sposobu odżywiania się 15
- Urlop 13
- Święta spędzone z rodziną 12
- Niewielkie wykroczenie prawne 11
W moim przypadku ta teoria
sprawdziła się w pełnej rozciągłości, niestety. Zachorowałam całkiem poważnie. I tylko Bożej pomocy zawdzięczam wyrwanie się z chorobowych szponów. Dzięki
Ci za uzdrowienie Panie. Nie proszę Cię o uwolnienie ze wszelkich stresów, bo
to byłoby jak prośba o uwolnienie z życia w ogóle. Ale nie sięgaj już nigdy w
górne rejestry skali, bo mam szczerze dosyć zajmowania tam pozycji liderki.
Wróciłam do pracy. Nowe początki to znów kolejne punkty na skali siły stresu, które będą się sumować (między innymi z tymi, które mogę sobie przypisać z powodu ostatnich chorób). Już prawie słyszę jak nabijają się w mojej puli ponownie. I trudno temu w jakiś sensowny sposób przeciwdziałać. A obawa przed „powtórką z rozrywki” rośnie.
W moim zawodzie często mówimy swoim klientom: „zadbaj o siebie”. A wtedy oni najczęściej pytają: „ale jak?” No właśnie - pora się zastanowić, jak przełożyć tę radę na swoje życie...
Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńBardzo dziękuję, to miło, że komuś się podobało. Pozdrawiam serdecznie
OdpowiedzUsuń