Tegoroczne przygotowania do Świąt są dla nas jednocześnie
przygotowaniem do wyjazdu. No więc mój mąż robi zakupy na wyjazd, szykuje wypieki na
wyjazd, gotuje nawet jajka w cebulowych łupinkach, żebyśmy mieli pisanki na
wyjazd. Wszystko to spadło na mężowskie barki, bo moje życie w ostatnim
miesiącu kręciło się właściwie tylko wokół chodzenia do pracy i wyjazdów na
studia. W ten napięty program konieczne okazało się jeszcze wciśnięcie wizyt u weterynarza - omal
co dzień od czasu odkrycia martwej ciąży Luny – szwy po zabiegu wyciągaliśmy dopiero w przeddzień wyjazdu. Ledwie mi
się udaje za tym wszystkim nadążyć.
No więc obładowani niczym wielbłądy (mam nawet kanapki z kotletem, upchnięte po kieszeniach polara), stawiamy się na lotnisku w Katowicach. I tu spotykamy przeszkodę w postaci pani kontrolującej bagaże. Sprawia ona niestety, że tubka z majonezem do sałatki jarzynowej i chrzan do świątecznego śniadania muszą opuścić mężowską walizkę. Mąż jest niepocieszony. No bo jak to, bez chrzanu w święta? Próbuje jeszcze przekonać jakoś panią kontrolerkę do zmiany decyzji. Tłumaczy szczerze zmartwiony:
- Majonez to jeszcze pewnie gdzieś kupię, ale gdzie ja znajdę
chrzan we Włoszech?
W końcu, dosłownie piętnaście minut przed zamknięciem sklepu
udaje nam się wskoczyć do Auchana na przedmieściach Bari. Staramy się wybrać
majonez spośród kilku, z których żaden nie ma szans być tak dobry jak ulubiony
przez męża „kielecki”J
Jestem już bardzo zmęczona. Po natknięciu się na marchewkę na stoisku warzywnym czuję, że zaczynam zgrzytać zębami ze złości. Ale się opanowuję – w końcu idą Święta. No i będziemy mieć pyszną sałatkę jarzynową. Spoglądam na półki z majonezem, potem na sąsiednie... i tuż obok..., no nie, nie mogę wprost w to uwierzyć, najspokojniej w świecie stoi sobie CHRZAN TARTY firmy Motyl - „oryginalny smak od 1980”! Czy mogą być lepsze Święta? Zwłaszcza, że wkrótce okaże się, iż w miejscu docelowym będą otwarte hipermarkety zarówno w Wielki Piątek, jak i w Wielką Sobotę;).
Jestem już bardzo zmęczona. Po natknięciu się na marchewkę na stoisku warzywnym czuję, że zaczynam zgrzytać zębami ze złości. Ale się opanowuję – w końcu idą Święta. No i będziemy mieć pyszną sałatkę jarzynową. Spoglądam na półki z majonezem, potem na sąsiednie... i tuż obok..., no nie, nie mogę wprost w to uwierzyć, najspokojniej w świecie stoi sobie CHRZAN TARTY firmy Motyl - „oryginalny smak od 1980”! Czy mogą być lepsze Święta? Zwłaszcza, że wkrótce okaże się, iż w miejscu docelowym będą otwarte hipermarkety zarówno w Wielki Piątek, jak i w Wielką Sobotę;).
Dzięki temu na naszym świątecznym stole ledwo się zmieści
obfitość polsko – włoskich przysmaków. To będą dobre Święta. Mąż jest w pełni
zadowolony. Ja też. Kolejny raz udało mi się uciec z domu przed świętami.
Alleluja!
Alleluja!
Ps. O Wielkanocy w Kalabrii traktuje wpis: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2018/04/buona-pasqua-relacja-ze-swiatecznego.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz