niedziela, 4 marca 2018

POWRÓT DO PRACY


Powrót do pracy okazał się niełatwym zadaniem. Nawet jeśli prowadzący lekarz poświadczył na piśmie zakończenie leczenia, to i tak należało się przebić przez badanie kontrolne w medycynie pracy, co zajęło mi większość ubiegłego tygodnia. Ale wreszcie szczęśliwie doczekałam dnia, który stał się nowym początkiem kolejnego rozdziału szkolnego życia.
Oczywiście będę jeszcze jeździła do Poradni Hematologicznej na badania kontrolne (pierwsze już pojutrze), ale mam nadzieję, że coraz rzadziej. Moja Karta Leczenia Onkologicznego została oficjalnie zamknięta, co przesunęło mnie z leczenia do obserwacji, czyli w zupełnie inną grupę pacjentów.
Naprawdę bardzo trudno mi zrozumieć to, co działo się w moim życiu przez ostatnie miesiące. Lekarz orzecznik ZUS-u, z którym miałam okazję (tzn. przymus pod rygorem przerwania mojego zwolnienia lekarskiego) spotkać się przed feriami, orzekł, że wszystkie moje choroby są następstwem traumy po utracie syna. Być może jest w tym dużo prawdy (trafiłam chyba na wyjątkowo ludzkiego orzecznika – pani doktor załamał się głos, gdy wspomniała o wychowującej ją babci, która też zmagała się z taką stratą).
Sama zresztą też doszłam już wcześniej do podobnej hipotezy. Przez wiele miesięcy po śmierci Bartka próbowałam stłumić swój ból za pomocą leków psychotropowych. Pomagały mi, ale uspokajając moją obolałą duszę, działały także i na ciało. A ono zdaje się też chciało wyrazić, jak bardzo nim wstrząsnęło to, co się wydarzyło w naszej rodzinie.

Gdy pracowałam w nieistniejącym już Społecznym College’u Biznesu i Języków Obcych, to w ramach ciekawostki z zakresu psychologii zaznajamiałam moich słuchaczy z listą stresujących wydarzeń życiowych. Opracowali ją dwaj amerykańscy psychiatrzy – Thomas Holmes oraz Richard Rahe w 1967 roku. 
 „Każdej ze stresujących sytuacji badani przyznawali punkty na skali „bardzo – mało stresujące” (100 punktów to kraniec „najbardziej stresujące”, im mniej tych punktów, tym mniejszy stres).”
Dzięki temu stworzono uszeregowaną listę złożoną z 44 pozycji (stresorów). Które ze stresujących  wydarzeń życiowych miało najwięcej punktów? Możemy się o tym dowiedzieć z dalszej części tekstu:
szczególnie dotkliwe są te doświadczenia, które wiążą się z jakimś kresem, chwilową lub bezpowrotną utratą bliskich osób. Najczęściej takie, na które nie ma się wpływu. Co istotne, niektóre z tych doświadczeń były trudne dla naszych przodków i pozostają takimi do dziś. Do pewnych okoliczności człowiek nie przywyknie i żadne procesy ewolucyjne go nie uodpornią…”  Ale to nie jest zapewne dla nikogo żadnym zaskoczeniem.
Na pierwszym miejscu, jako najbardziej traumatyczna sytuacja, znalazła się śmierć małżonka (chociaż moim zdaniem, ex aequo na pierwszym miejscu powinna znajdować się śmierć dziecka)" - trudno by mi było nie zgodzić się z opinią ze strony https://www.sensity.pl/wplyw-stresujacych-wydarzen-zyciowych-na-zdrowie/

Ale już niektóre z dalszych pozycji  po przeanalizowaniu listy mogą zaskoczyć:

  1. Śmierć współmałżonka 100
  2. Rozwód 73
  3. Separacja lub rozstanie 65
  4. Pobyt w więzieniu 63
  5. Śmierć bliskiego członka rodziny 63
  6. Ciężka choroba lub wypadek z uszkodzeniem ciała 53
  7. Ślub 50
  8. Zwolnienie z pracy/bezrobocie 50
  9. Pojednanie z małżonkiem 45
  10. Przejście na emeryturę 45
  11. Znacząca zmiana stanu zdrowia lub zachowania członka rodziny 44
  12. Ciąża 40
  13. Problemy seksualne 39
  14. Pojawienie się nowego członka rodziny 39
  15. Poważna zmiana w pracy lub reorganizacja firmy 39
  16. Zmiana statusu finansowego 38
  17. Śmierć przyjaciela 37
  18. Zmiana stanowiska pracy 36
  19. Konflikty w rodzinie 35
  20. Wysoki kredyt lub poważne obciążenie hipoteki 31
  21. Problemy z hipoteką/odmowa kredytu 30
  22. Napad, kradzież, włamanie 30
  23. Awans w pracy lub degradacja stanowiska 29
  24. Syn/córka opuszcza dom rodzinny 29
  25. Kłopoty z teściową lub teściem 29
  26. Wybitne osiągnięcia osobiste 28
  27. Podjęcie lub utrata pracy przez współmałżonka 26
  28. Rozpoczęcie lub zakończenie nauki 26
  29. Znacząca zmiana warunków życia 25
  30. Znacząca zmiana nawyków 24
  31. Kłopoty z szefem 23
  32. Zmiana godzin lub warunków pracy 20
  33. Zmiana miejsca zamieszkania 20
  34. Zmiana szkoły 20
  35. Znacząca zmiana dotychczasowych rozrywek 19
  36. Znacząca zmiana aktywności religijnych 19
  37. Znacząca zmiana kontaktów towarzyskich 18
  38. Niewielka pożyczka 18
  39. Znacząca zmiana przyzwyczajeń dotyczących snu 16
  40. Znacząca zmiana dotycząca kontaktów z rodziną 15
  41. Znacząca zmiana sposobu odżywiania się 15
  42. Urlop 13
  43. Święta spędzone z rodziną 12
  44. Niewielkie wykroczenie prawne 11


Co ważne w tej teorii?Zdaniem Holmesa i Rahe istnieje silna zależność między siłą stresora a prawdopodobieństwem zapadnięcia na poważną chorobę. Kiedy łączna siła stresorów wynosi od 200 do 300 punktów, prawdopodobieństwo zachorowania w ciągu 2 lat na poważną chorobę wynosi 51 proc.” http://zwierciadlo.pl/psychologia/skala-stresu-wg-thomasa-holmesa-i-richarda-rahe



W moim przypadku ta teoria sprawdziła się w pełnej rozciągłości, niestety. Zachorowałam całkiem poważnie. I tylko Bożej pomocy zawdzięczam wyrwanie się z chorobowych szponów. Dzięki Ci za uzdrowienie Panie. Nie proszę Cię o uwolnienie ze wszelkich stresów, bo to byłoby jak prośba o uwolnienie z życia w ogóle. Ale nie sięgaj już nigdy w górne rejestry skali, bo mam szczerze dosyć zajmowania tam pozycji liderki.






Wróciłam do pracy. Nowe początki to znów kolejne punkty na skali siły stresu, które będą się sumować (między innymi z tymi, które mogę sobie przypisać z powodu ostatnich chorób). Już prawie słyszę jak nabijają się w mojej puli ponownie. I trudno temu w jakiś sensowny sposób przeciwdziałać. A obawa przed „powtórką z rozrywki” rośnie. 




W moim zawodzie często mówimy swoim klientom: „zadbaj o siebie”. A wtedy oni najczęściej pytają: „ale jak?” No właśnie - pora się zastanowić, jak przełożyć tę radę na swoje życie...

2 komentarze:

  1. Bardzo fajny wpis. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo dziękuję, to miło, że komuś się podobało. Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń