piątek, 13 września 2024

MIĘDZYZDROJE - BEZ WISIENKI NA TORCIE

Kolejnym miastem (choć właściwie raczej pierwszym w kolejności:), na którego temat napisałam podczas tych wakacji „Och! Ach!” były Międzyzdroje.

Ponad miesiąc tam pracowałam przed pójściem na studia xd. Dobre wspomnienia napisała Ania

A ja tu na starość przyjechałam po raz pierwszysama się temu dziwię:).

Jak ja byłam, to głównie same sanatoria tam były xd

Teraz są głównie apartamentowce. Wszystkie podobne do siebie - minimalizm, szkło, przestronne balkony widokowe dookoła pięter. Powstają jak grzyby po deszczu. Ela z mamą były tu zaledwie rok temu, a już chwilami mają problem, by rozpoznać stare kąty sprzed roku. W sumie wszystko to jakby szło w kierunku zrobienia z uzdrowiska wielkiego miasta z nowoczesną zabudową

To bym na pewno nie poznała miejsca

Ale my mamy uroczy, spokojny zakątek w wyremontowanej rezydencji, a za nami (...) tylko budynek przy promenadzie, z której jest zejście na plażę. Tak że lokalizacja fantastyczna - 11 na 10.

Z balkonu naszego apartamentu można zobaczyć kawałek promenady, a z promenady balkonową balustradę.

O Rezydencji Bielik pewnie bym mogła jeszcze dużo napisać, Głównie dobrego. Tyle, że chyba nie ma po co, bo każdy może zapoznać się z ofertą obiektu na stronie internetowej. Cisza w centrum miasta, taras na dachu czynny całodobowo:), restauracja z naprawdę smaczną pizzą to niewątpliwe atuty hotelu. Dziedziniec rezydencji przeznaczony na parking, więc dla nas mało interesujący, choć, przyznać trzeba, że z potencjałem – podświetlona nocą rzeźba orła Bielika, na klombach ładne kwiaty, ławki pod kwitnącymi wisteriami robią dobre wrażenie.

Inne udogodnienia – znajdujące się w strefie SPA (basen, sauna jakuzzi), już dla nas, jako wynajmujących apartament prywatny, niedostępne – nawet za ekstra dopłatą. Trochę szkoda, bo mogły być wisienką na torcie, choć przyznać trzeba, że i bez niej tort jawi się jako wystarczająco atrakcyjny.

Bliskość morza jest takim atutem, który pozwala machnąć ręką na wszystko, co odbiega od doskonałości. Zwłaszcza, że podczas naszego pobytu pogodę mamy tak piękną, że właściwie codziennie zachęca do pobytu na plaży.

Temperatura powietrza. 23º, wody 20º!!!,boskozaczynam relacjonować pobyt moim bliskim już w pierwszym dniu. A potem robi się jeszcze cieplej (dotyczy to oczywiście powietrza, nie wody:). I tylko z informacji zwrotnych od najbliższych wiem, że latem nad Bałtykiem to wcale nie jest taka norma.

Lubię Morze Bałtyckie. Dawno mnie tu nie było. Jakie to cudowne uczucie – zwolnić tempo i nigdzie nie musieć gnać. Nie trzeba robić nic, można pozwolić, by czas leniwie płynął podczas plażowania, spacerów na molo, czy też na promenadzie, albo na dyskusjach przy rytuale zakupu pamiątek:). Można wybierać klimatyczne knajpki na małe i większe co nieco. Można wreszcie poczuć smak wakacji…

Lepiej chyba oddaje ten klimat cytat, który w formie przerobionej na mema dostałam w Międzyzdrojach od Beaty: „ Przyszliśmy nad morze, bo tu się czas zatrzymuje. Po to się przecież przychodzi nad morze; pod naporem wielkiej przestrzeni zegarki przestają działać, znikają kwadranse i godziny.” (Anna Janko - Pasja według św. Hanki)

Nigdy bym nie pomyślała, że wyjazd z Elą i jej mamą dostarczy mi tyle radości. Oczywiście cieszyłam się, że mogę z nimi pojechać, ale nie obiecywałam sobie zbyt wiele.

po tym katastrofalnym lipcu, który dopiero co przeszłam, czuję się teraz jakbym na powrót ożyła dzielę się z drugą pedagożką swoimi nadmorskimi refleksjami.

Masz miłą niespodziankęodpisuje Beata.

Najlepszą, jaka mi się mogla przydarzyć

Jestem zachwycona. Absolutnie wszystkim. To było dokładnie to, czego mi teraz potrzeba

Szczęścia mam więcej niż mogę unieść. Doprawionego smakiem kawy na apartamentowym balkonie, okrzykami mew, wiwatujących na cześć każdego wakacyjnego dnia, zapachem różanych kosmetyków do opalania. Jak miło rozprowadzać je na skórze, która jednak trochę się spiekła na słońcu (nic w tym dziwnego - upałów nie czuć, bo wietrzyk od morza powiewa), sprawiając jej pachnącą ulgę. Kiedyż ja się opalałam ostatnio? No nie pamiętam, ale zapewne jeszcze w młodości:). Kto by pomyślał, że po latach znów będę dzielnie odwiedzała plażę, dzierżąc pod pachą leżaczek rozkładany w cieniu wynajmowanego przez Elę i jej mamę kosza?

Aby poznać człowieka, trzeba zostać jego towarzyszem podróży” - to już słowa z mema, którym ja okraszam swoją nadmorską relację.

Dobrze mi tu było bardzo w towarzystwie Eli i jej Mamy zwierzam się Madzi na zakończenie pobytu.

Oddały mi salon w wynajmowanym apartamencie, ścieśniając się w sypialni. Troszczyły się o moje uczucia i samopoczucie. Poddawały propozycje spędzania czasu, niczego na mnie nie wymuszając. 

Cieszę się, że zechciały spędzić ze mną ten czas.

To dla Was właśnie, Kochane Wy moje, na moim koncie na facebooku umieściłam ostatnio wiersz Elżbiety Bancerz (bo ja sama nie umiem jakoś ubrać w słowa tego, co czuję):

"Toast za ludzi o złotych sercach, którzy pojawili się w moim życiu.

Za tych, którzy podają rękę, choć często

skrywają swoje problemy, swoją udrękę.

Za tych, którzy byli, gdy innych nie było.

Za tych, co stali się wzorem i siłą.

Za tych, przy których dzień jest zbyt krótki.

Za tych, co zawsze przegonią smutki.

Za tych, przy których jest jaśniej, radośniej a życie bywa naprawdę znośne.

Za tych, co dzielą się czasem i chlebem.

Za tych, co zawsze są gwieździstym niebem”

(Dusza zaklęta w słowa” - przesłane z konta użytkownika "Nigdy się nie poddawaj")

Dziękuję...

Dziękuję...

Dziękuję...


P.s. O wycieczkach w okolice Międzyzdrojów napisałąm tutaj: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2024/09/wkrotce_22.html




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz