1. ZAMEK KLICZKÓW
Pierwszy wyjazd oczywiście miał cel dodatkowy. Mój mąż stara się być człowiekiem bardzo pragmatycznym - nie to, żebyśmy wydawali zbyt wiele na podróże - gdy przy okazji pobytu w zamku pojedziemy jeszcze po zamówioną przez niego w okolicach Kliczkowa witrynkę do jadalni, to jakbyśmy zaoszczędzili na paliwie (nie trzeba podwójnie robić podobnej trasy:) Ja tam na wszystko się zgadzam, jeśli ten środek prowadzi do realizacji moich celów😃 Zresztą witrynka piękna - to jeden z ulubionych przeze mnie mebli.
Do Kliczkowa jedziemy początkiem wakacji - w pierwszy weekend lipca. Hotel widziałam już wielokrotnie na zdjęciach w internecie, ale i tak wywołuje on we mnie efekt WOW! Od pierwszej chwili wiem, że będę tu powracać, kiedy tylko będę mogła. Tak się składa, że nastąpi to już w ostatni weekend wakacji. Tyle że wtedy trudno się będzie tym pobytem cieszyć. Końcem sierpnia mąż będzie niestety w takim stanie, że prosto z Kliczkowa zawiozę go do szpitala. Do wszystkich zdiagnozowanych już wcześniej jego chorób dołączy wówczas jeszcze uszkodzenie serca, o którym wcześniej nie wiedzieliśmy.
Ale może dzięki tej nieświadomości lipcowy pobyt w Zamku jest beztroski i urokliwy. Dostajemy pokój z pięknym widokiem (do każdego z odwiedzonych obiektów wysyłam taką prośbę - tylko tego sobie życzę na 33 rocznicę ślubu:) i tak naprawdę to jest wszystko, czego mi tu potrzeba. Choć nie, jeszcze moczenie się w hotelowym basenie jest dopełnieniem poczucia nasycenia i zrelaksowania. Tak bardzo cieszy to dopieszczenie oraz wytchnienie od końcoworocznego szkolnego pośpiechu i stresu w czasie sesji, wyciszenie, zmysłowa przyjemność lekkości, odczuwanej w ciepłej wodzie.
Na niezwykłym basenie, urządzonym w starej zamkowej ujeżdżalni jesteśmy sami. I choć jestem z tego bardzo zadowolona, to i mocno zadziwiona, że pozostali goście nie wykorzystują takich udogodnień hotelu. Patrzę na delikatne światłocienie w koronach drzew za basenowym przeszkleniem, listki drżące na lekkim lipcowym wietrze i napawam się radością, że nikt mi w tym nie przeszkadza. Nawet nie pływam, tylko chłonę te bodźce ze wszystkich zmysłów i rozpływam się w ukojeniu i błogości. Jestem tu kroplą ożywczej wody, światłocieniem w koronie drzewa, drżącym listkiem na wietrze...
Kiedy mąż w ramach urozmaicenia pobytu proponuje wyjazd do kawiarni w pobliskim Bolesławcu, to zgadzam się właściwie tylko po to, by docenić jego dobre chęci. I choć miasteczko mi się podoba, a lody smakują nieźle, to gdy tylko nadarza się okazja, proszę: wróćmy już do "naszego" zamku. I tak już będę zawsze nienasycona powrotów do Kliczkowa. Mam nadzieję, że jeszcze ich sporo przede mną.
*
Po powrocie z wakacji dostaję prośbę, by ocenić hotel, no i cóż mogłabym napisać, jeśli wszystko mnie w nim urzeka?
Ale może dzięki tej nieświadomości lipcowy pobyt w Zamku jest beztroski i urokliwy. Dostajemy pokój z pięknym widokiem (do każdego z odwiedzonych obiektów wysyłam taką prośbę - tylko tego sobie życzę na 33 rocznicę ślubu:) i tak naprawdę to jest wszystko, czego mi tu potrzeba. Choć nie, jeszcze moczenie się w hotelowym basenie jest dopełnieniem poczucia nasycenia i zrelaksowania. Tak bardzo cieszy to dopieszczenie oraz wytchnienie od końcoworocznego szkolnego pośpiechu i stresu w czasie sesji, wyciszenie, zmysłowa przyjemność lekkości, odczuwanej w ciepłej wodzie.
Na niezwykłym basenie, urządzonym w starej zamkowej ujeżdżalni jesteśmy sami. I choć jestem z tego bardzo zadowolona, to i mocno zadziwiona, że pozostali goście nie wykorzystują takich udogodnień hotelu. Patrzę na delikatne światłocienie w koronach drzew za basenowym przeszkleniem, listki drżące na lekkim lipcowym wietrze i napawam się radością, że nikt mi w tym nie przeszkadza. Nawet nie pływam, tylko chłonę te bodźce ze wszystkich zmysłów i rozpływam się w ukojeniu i błogości. Jestem tu kroplą ożywczej wody, światłocieniem w koronie drzewa, drżącym listkiem na wietrze...
Kiedy mąż w ramach urozmaicenia pobytu proponuje wyjazd do kawiarni w pobliskim Bolesławcu, to zgadzam się właściwie tylko po to, by docenić jego dobre chęci. I choć miasteczko mi się podoba, a lody smakują nieźle, to gdy tylko nadarza się okazja, proszę: wróćmy już do "naszego" zamku. I tak już będę zawsze nienasycona powrotów do Kliczkowa. Mam nadzieję, że jeszcze ich sporo przede mną.
*
Szanowni Państwo, przypominamy i zachęcamy do zamieszczenia opinii dotyczącej Państwa ostatniego pobytu. Bardzo zależy nam na Państwa odpowiedzi. Chcielibyśmy, aby kolejny pobyt w naszym hotelu był jeszcze bardziej udany. Dziękujemy! Zamek Kliczków Centrum Konferencyjno-Wypoczynkowe**** |
Do Zamku Kliczków powracam z największą ochotą i na pewno znowu powrócę. [...] to miejsce, które żyje od rana do wieczora, a jednocześnie jest ciche i spokojne. Uwielbiam atmosferę niewymuszonej gościnności, miłą obsługę, życzliwość, którą czuje się na każdym kroku. W tej sytuacji jakieś niedociągnięcia, będące jedynie drobiazgami, nie mają żadnego znaczenia. Obiekt jest przepięknie położony, ma klimatyczny basen i świetną kuchnię. Czego można pragnąć więcej?

Twoja opinia zostanie opublikowana w internecie.
Więcej informacji
Otwórz Mapy Google na komputerze.
W lewym górnym rogu kliknij Menu
Kliknij Twój wkład
Kliknij Więcej
Kliknij opcję, którą chcesz wybrać, i postępuj zgodnie z instrukcjami.
2. ZAMEK NA SKALE
3. PAŁAC PAULINUM
4. PAŁAC WOJANÓW
5. HOTEL ZAMKOWY ZAMEK KSIĄŻ
3. PAŁAC PAULINUM
4. PAŁAC WOJANÓW
5. HOTEL ZAMKOWY ZAMEK KSIĄŻ
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz