W tym roku ten stan zaczął się u mnie wygaszać dopiero w okolicy moich urodzin w ostatniej dekadzie miesiąca. Nie wiem, czy przyczyniła się do tego obecna długotrwała i, co by nie mówić, przygnębiająca choroba, którą przeżywam, czy też to będzie już u mnie norma obejmująca swym zasięgiem każdy listopad. Ale co do tego, że Zmarłym należy się od nas taka oznaka pamięci i szacunku w postaci specjalnego święta, nie mam żadnych wątpliwości. Trudno, niech boli, skoro musi.
Podczas rozciągniętego
w czasie okresu Wszystkich Świętych powracam też myślami do tych śmierci, które
nie zaskutkowały nawet grobem, nad którym można je opłakiwać. Myślę o swojej
Agnieszce. To Maleństwo, które poroniłam w czwartym miesiącu ciąży. Nie było
wówczas możliwości określenia płci dziecka z powodu jego rozmiarów – umarło w
moim łonie na długo przed poronieniem. Ale ja wyobrażam sobie, że była to moja
wymarzona Córeczka. I nadałam jej imię wybrane dla mojej wymarzonej Córeczki.
Agnieszko – Aniołku jesteś moją wymarzoną Córeczką bez względu na wszystko, co
się stało💙
Podobno jedna ciąża na
cztery kończy się poronieniem. Na dopiero co rozpoczętych studiach mam do
czynienia także z wiedzą z zakresu biologii i anatomii (co akurat jest bardzo dogłębnie wymagane). To pomaga mi uświadomić
sobie, że ta ciążowa norma dokładnie odnosi się do mojej Mamy. Poroniła ona pierwsze dziecko, po czym urodziłam się ja i dwójka mojego rodzeństwa. Wyobraźnia znowu zaczyna działać, zapełniając obrazem pustkę
związaną ze śmiercią. Nienarodzonemu Pierwszemu Dziecku mojej mamy i w tym przypadku nadaje
kształty Dziewczynki. Po tak wielu latach dochodzi do mnie, że oprócz brata i
młodszej siostry, miałam także starszą. Choć w tym przypadku sprawa nie jest
tak całkiem prosta. Moje poczęcie nastąpiło wkrótce po tym poronieniu. Gdyby go
nie było, nigdy nie pojawiłabym się na świecie.
Uświadamiam sobie, że
moja starsza Siostra ustąpiła mi miejsca w łonie Mamy, przechodząc do
wieczności. Umarła, żebym ja mogła żyć. Dziwnie się z tym czuję, ale, o dziwo,
moja pierwsza myśl jest taka, że musiała mnie bardzo kochać. To dla mnie
niezwykle poruszające. Przez lata chciałam mieć starszą siostrę, marzyłam o tym przez całe dzieciństwo, dopóki nie nauczyłam się odstępować od tego, co nierealne.
Nawet wtedy, gdy Mama wspomniała mi o swoim poronieniu, nie dotarło do mnie, że
dziecięce marzenia już dawno się spełniły. Miałam starszą Siostrę od zawsze. Jak
mogłam czekać z takim odkryciem przez tyle lat? Ja też Cię kocham moja Starsza
Siostrzyczko💙
Moja ciążowa norma
odstaje od tej podanej na nowych studiach. Mogę mieć z tego powodu poczucie
skrzywdzenia przez los. Ale zdaję sobie sprawę, że są wokół mnie kobiety, dla
których był on jeszcze bardziej okrutny, uplasowując je w czołówce statystyki
poronionych ciąż. Ja i tak miałam szczęście, rodząc dwójkę wspaniałych Dzieci. I
nie przestanę być dozgonnie wdzięczna za to Bogu.
Więc mimo wszystko kończę
rozważania na temat listopada optymistycznym akcentem.
A tymczasem zaczął się już grudzień. Wczoraj wyszłam wreszcie z domu na świat normalnych ludzi, bo Kacper prosił bym mu pomogła (raczej jako skarbonka) kupić prezent świąteczny dla jego dziewczyny. Zobaczyłam Bożonarodzeniowe dekoracje. Pomyślałam o Wigilii i o pustym nakryciu przy stole. O jutrzejszych Mikołajkach, które jakoś nie wzbudzają we mnie wewnętrznego oczekiwania. Cóż mogę więc napisać na temat grudnia? Niewątpliwie już zaczynają się wzbudzać we mnie obawy.
Grudzień stał się dla mnie trudnym miesiącem.....
A tymczasem zaczął się już grudzień. Wczoraj wyszłam wreszcie z domu na świat normalnych ludzi, bo Kacper prosił bym mu pomogła (raczej jako skarbonka) kupić prezent świąteczny dla jego dziewczyny. Zobaczyłam Bożonarodzeniowe dekoracje. Pomyślałam o Wigilii i o pustym nakryciu przy stole. O jutrzejszych Mikołajkach, które jakoś nie wzbudzają we mnie wewnętrznego oczekiwania. Cóż mogę więc napisać na temat grudnia? Niewątpliwie już zaczynają się wzbudzać we mnie obawy.
Grudzień stał się dla mnie trudnym miesiącem.....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz