wtorek, 5 grudnia 2017

TRUDNE MIESIĄCE


Listopad stał się dla mnie trudnym miesiącem. Rozpoczynający go dzień Wszystkich Świętych boli omal fizycznie. Jest trochę tak, jakby wtedy miało miejsce publiczne rozgrzebywanie moich wciąż świeżych ran. Na dodatek to święto rozciągnęło  mi się w czasie, zaczynam je już dużo wcześniej – końcem października – najpierw są obawy, następnie wybieranie chryzantem i zniczy, a potem jeszcze długo w listopadzie ciągle oddycham na cmentarzu atmosferą Dnia Zadusznego i próbuję się odnaleźć w rzeczywistości - między śmiercią a życiem. 
W tym roku ten stan zaczął się  u mnie wygaszać dopiero w okolicy moich urodzin w ostatniej dekadzie miesiąca. Nie wiem, czy przyczyniła się do tego obecna długotrwała i, co by nie mówić, przygnębiająca choroba, którą przeżywam, czy też to będzie już u mnie norma obejmująca swym zasięgiem każdy listopad. Ale co do tego, że Zmarłym należy się od nas taka oznaka pamięci i szacunku w postaci specjalnego święta, nie mam żadnych wątpliwości. Trudno, niech boli, skoro musi.

Podczas rozciągniętego w czasie okresu Wszystkich Świętych powracam też myślami do tych śmierci, które nie zaskutkowały nawet grobem, nad którym można je opłakiwać. Myślę o swojej Agnieszce. To Maleństwo, które poroniłam w czwartym miesiącu ciąży. Nie było wówczas możliwości określenia płci dziecka z powodu jego rozmiarów – umarło w moim łonie na długo przed poronieniem. Ale ja wyobrażam sobie, że była to moja wymarzona Córeczka. I nadałam jej imię wybrane dla mojej wymarzonej Córeczki. Agnieszko – Aniołku jesteś moją wymarzoną Córeczką bez względu na wszystko, co się stało💙

Podobno jedna ciąża na cztery kończy się poronieniem. Na dopiero co rozpoczętych studiach mam do czynienia także z wiedzą z zakresu biologii i anatomii (co akurat jest bardzo dogłębnie wymagane). To pomaga mi uświadomić sobie, że ta ciążowa norma dokładnie odnosi się do mojej Mamy. Poroniła ona pierwsze dziecko, po czym urodziłam się ja i dwójka mojego rodzeństwa. Wyobraźnia znowu zaczyna działać, zapełniając obrazem pustkę związaną ze śmiercią. Nienarodzonemu Pierwszemu Dziecku mojej mamy i w tym przypadku nadaje kształty Dziewczynki. Po tak wielu latach dochodzi do mnie, że oprócz brata i młodszej siostry, miałam także starszą. Choć w tym przypadku sprawa nie jest tak całkiem prosta. Moje poczęcie nastąpiło wkrótce po tym poronieniu. Gdyby go nie było, nigdy nie pojawiłabym się na świecie.
Uświadamiam sobie, że moja starsza Siostra ustąpiła mi miejsca w łonie Mamy, przechodząc do wieczności. Umarła, żebym ja mogła żyć. Dziwnie się z tym czuję, ale, o dziwo, moja pierwsza myśl jest taka, że musiała mnie bardzo kochać. To dla mnie niezwykle poruszające. Przez lata chciałam mieć starszą siostrę, marzyłam o tym przez całe dzieciństwo, dopóki nie nauczyłam się odstępować od tego, co nierealne. Nawet wtedy, gdy Mama wspomniała mi o swoim poronieniu, nie dotarło do mnie, że dziecięce marzenia już dawno się spełniły. Miałam starszą Siostrę od zawsze. Jak mogłam czekać z takim odkryciem przez tyle lat? Ja też Cię kocham moja Starsza Siostrzyczko💙

Moja ciążowa norma odstaje od tej podanej na nowych studiach. Mogę mieć z tego powodu poczucie skrzywdzenia przez los. Ale zdaję sobie sprawę, że są wokół mnie kobiety, dla których był on jeszcze bardziej okrutny, uplasowując je w czołówce statystyki poronionych ciąż. Ja i tak miałam szczęście, rodząc dwójkę wspaniałych Dzieci. I nie przestanę być dozgonnie wdzięczna za to Bogu.

Więc mimo wszystko kończę rozważania na temat listopada optymistycznym akcentem. 

A tymczasem zaczął się już grudzień. Wczoraj wyszłam wreszcie z domu na świat normalnych ludzi, bo Kacper prosił bym mu pomogła (raczej jako skarbonka) kupić prezent świąteczny dla jego dziewczyny. Zobaczyłam Bożonarodzeniowe dekoracje. Pomyślałam o Wigilii i o pustym nakryciu przy stole. O jutrzejszych Mikołajkach, które jakoś nie wzbudzają we mnie wewnętrznego oczekiwania. Cóż mogę więc napisać na temat grudnia? Niewątpliwie już zaczynają się wzbudzać we mnie obawy. 
Grudzień stał się dla mnie trudnym miesiącem.....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz