wtorek, 26 kwietnia 2022

TYLKO MARZĘ - czyli "Siła Miłości" ze spotkaniem z Panią Półtawską

O cyklicznym koncercie “Siła miłości” już swego czasu pisałam na blogu:  

https://podobrejdrodze.blogspot.com/2018/04/poczatkiem-zeszego-tygodnia.html

Od tamtej pory formuła imprezy niewiele się zmieniła. Tyle, że z przesłaniem na scenie pozostała już tylko Pani Półtawska... To dla niej właśnie wyruszyliśmy przedwczoraj do Krakowa i spędziliśmy długie godziny w niemiłosiernych wprost korkach na drodze. 

Ale warto było. Tym bardziej, że po raz pierwszy zdecydowaliśmy się skorzystać z możliwości nieformalnego spotkania z Panią Półtawską po koncercie. Świadomość, że jej wiek przekroczył już stulecie, sprawiła, iż (zachęceni zresztą przez organizatora koncertu) na chwilę odłożyliśmy na bok skrupuły związane z dokładaniem zmęczenia bohaterce wieczoru. Chcieliśmy zdążyć z podziękowaniem za wieloletnie wzruszenia. Podeszliśmy więc, by się przywitać i... być może już pożegnać, bo przecież na to zawsze trzeba być przygotowanym po tej stronie życia...

Zdj. Adam Róg

Ale spotkanie...

Tak blisko . - Beata po przesłaniu jej zdjęcia wyraziła celnie to, co czułam podczas mojego tete-a-tete z Panią Półtawską...

A wczoraj rano, gdy byłam w pracy, mąż jeszcze raz wrócił do koncertowych wzruszeń z pomocą nagrania umieszczoego w internecie. Prezentowane na koncercie wiersze młodziutkich autorek zamordowanych w Ravensbrück nieodmiennie wyciskają mu z oczu łzy. Ja również jakoś niezwykle mocno przeżyłam tegoroczną "Siłę miłości". Może wspomnienie dramatu, który dotknął dziewczęta w niemieckim obozie podczas okrutnych wojennych lat, bardzo mocno korespondowało z moimi odczuciami dotyczącymi obecnej wojny za wschodnią granicą? Dopiero co przecież ujawniono zbrodnie ludobójstwa na okupowanych ziemiach ukraińskich. Kiedyż my ludzie zrozumiemy to, co przedwczoraj tyle razy powtarzała Pani Półtawska: 

"człowiek to nie jest byle co"

i to zobowiązuje.

Jeszcze tak niedawno współczułam młodym rosyjskim chłopakom, którzy znaleźli się na wojennym froncie - prawie tak samo jak tym ukraińskim, a teraz po odkryciu masowych grobów w Buczy czy Hostomelu, nie mogę przestać myśleć o zezwierzęceniu okupantów. I to dotyczy nie tylko żołnierzy, którzy dokonali mordów, gwałtów czy tortur, ale też tych, którzy ich wspierają w dokonywaniu tego typu okrucieństw. Bo jak nazwać zachowanie matek, nie reagujących na opowieści o tym, co wyrabiają teraz synowie Rosji na Ukrainie, czy też słowa ich żon, podżegających do grabieży i przestępstw natury seksualnej na Ukrainkach? Cóż to za naród, który wyznaje taką moralność? To wszystko w sposób aż za nadto dosłowny przypomina zachowanie rosyjskich sołdatów na polskich ziemiach podczas drugiej wojny światowej.

Ta wojna niczym się nie różni, od tych, które doświadczyli nasi dziadkowie i pradziadkowie” - napisała na swoim blogu moja siostra.  (https://www.facebook.com/Kawkowerozmyslanki) 

Z opowiadań babci wiem jedynie, że jak wkroczyli Niemcy to kradli stojące zegary, wartościowe obrazy i wszystko co przedstawiało jakąkolwiek wartość. Jak wkroczyli Rosjanie to kradli co popadnie, srali (bo inaczej tego nie można ująć) z ganku domu babci, a jak zakukała kukułka z zegara to ją zastrzelili bo nie wiedzieli co to jest. Taki mam przekaz o Rosjanach. Ale dzisiaj patrząc na to co teraz wyrabiają, czy czymś się różnią od swoich przodków?

Smutne to bardzo. Ufałam, że to dobry naród tylko przywódców ma okrutnych i szalonych” - konkluduje Monika. Szczerze mówiąc, też się w taki sposób łudziłam. Długo przekonywałam siebie, że Rosjanie są ofiarami dezinformacji, czy też strachu przed ujawnianiem swoich rzeczywistych poglądów. Ale ludobójstwa nie da się niczym wytłumaczyć. To zatracenie człowieczeństwa. I zaprzeczenie słów Pani Półtawskiej, że "człowiek to nie jest byle co". 

Takiego przesłania nie powinny zagłuszyć w nas żadne okoliczności zewnętrzne. Opamiętajcie się ludzie.

I niech opamiętaniu posłużą także słowa piosenki kończącej przedwczorajszy koncert:

"Zostanie po nas fotografia w pustym pokoju na komodzie,

Pamięć zła, dobra albo żadna,

Miejsce przy stole.

Zostanie po nas tak niewiele, 

Tym mniej, im więcej złota w trzosie,

Tylko po drodze rozrzucone miłość i dobroć,

Miłość i dobroć".

Mirosław Welz "Po nas"

Gdyby ludzie pamiętali, że życie jest takie krótkie, to może nie byłoby na świecie wojen. Gdyby ludzie chcieli po sobie zostawiać pamięć dobrą, spuściznę w postaci miłości i dobroci, to nie zezwierzęcaliby się w żadnej sytuacji. Gdyby przyznali, że "człowiek to nie jest byle co", dokonywaliby wyborów, które wynosiłyby ich omal w boskość za życia.

Wiem, tylko marzę...


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz