W ostatniej chwili udało mi się wykorzystać bon do hotelu Aquarion z zeszłego roku. Włożyłam w to dużo czasu i energii. Przepisy serwisu Triverna, za pośrednictwem którego dokonałam zakupu, są tak sformułowane, że praktycznie klient zawsze jest na straconej pozycji. Nawet jeśli nabył bon z opcją bezpłatnej anulacji, a pobyt został odwołany przez hotel w wyniku rządowej decyzji o zamknięciu obiektów turystycznych podczas pandemii. Udało mi się sfinalizować pobyt tylko dzięki temu, że wykazałam się mocnymi nerwami i przeczekałam zarówno okres milczenia ze strony hotelu, jak i szereg bezsensownych maili ze sprzecznymi komunikatami i propozycjami nie do przyjęcia.
Oczywiście nic nie ma za darmo.
Pierwszy kontakt z hotelem, to informacja, że będę musiała uiścić standardową opłatę za zmianę terminu! (choć go wcale zmieniać nie chciałam i to Aquarion odwołał mój przyjazd po wejściu w życie rządowych przepisów). W rezultacie opłata wzrosła przez ten rok o kolejną kwotę tej samej wysokości, ale i tak wszystko miało status “grzecznościowego” działania hotelowych decydentów. Rzeczywiście trzeba oddać im sprawiedliwość, że przy wzroście cen, jakie miały tam miejsce w ciągu ostatnich miesięcy, na pobyt w Aquarionie musiałabym obecnie przeznaczyć omal drugie tyle, co finalnie zapłaciłam.
Co na to Triverna? Otóż wklejam tutaj odpowiedź sprzed roku, której w imieniu serwisu udzieliła mi niejaka Alicja:
“prosimy o kontakt bezpośrednio z hotelem w którym dokonali Państwo rezerwacji.
Hotel jako strona zawartej z Państwem umowy, jest podmiotem właściwym do podejmowania z gościem ustaleń dotyczących zarezerwowanego pobytu. Również hotel, jako strona zawartej z użytkownikiem umowy jest ostatecznym odbiorcą środków.
Triverna pośredniczy wyłącznie w przekazaniu oświadczenia woli użytkownika serwisu i w żadnym wypadku nie jest stroną umowy zawartej pomiędzy użytkownikiem a hotelem, oferentem lub organizatorem usług objętych ofertą.”
I to właściwie (oprócz końcowomailowych pozdrowień) wszystko na ten temat.
Choć może jeszcze należy dodać do tego doświadczenie pani Marii, którą poznałam na OLX. Otóż wymieniła ona bon podobny do mojego na oferowane przez wspomniany serwis “środki Triverny”. Okazało się, że może ich użyć przez rok tylko i wyłącznie na kolejny zakup pobytu w tym samym hotelu. Przy obecnych cenach w tym ośrodku to w ogóle jest pozbawione sensu, taniej zresztą można tę usługę nabyć bez żadnego pośrednika. Pani Maria chciała więc odsprzedać swój bon/środki i odzyskać choć część pieniędzy (wspomniany serwis nawet przy opcji bezpłatnej anulacji ich nie zwraca!). I cóż się okazało? Przeklejam tu część jej wiadomości z OLX:
chłopak pisał do nich i niestety nie ma możliwości żeby to przekazać komuś
Można wykorzystać jedynie osobiście :( bardzo nieuczciwe
I niestety przepadnie
Myślę, że właśnie na takie “okazje” liczy Triverna i pewnie całkiem dobrze jej się dzięki temu powodzi. Tyle że słowo “nieuczciwe”, użyte przez panią Marię wydaje się w takich okolicznościach zbyt słabe. Doradziłam jej kontakt z Rzecznikiem Praw Konsumenta, ale nie wiem, czy to w jakikolwiek sposób cokolwiek zrekompensuje. I dalszą walkę o możliwość realizacji pobytu, za który zapłaciła już rok temu! Bardzo temu kibicuję - głos pani Marii (telefon w sprawie oferty) zdradził, że sprawa dotyczy młodych ludzi, zaraz sobie wyobraziłam, że taka sytuacja przydarza się naszym dzieciakom i to uruchomiło wszelkie moje opiekuńcze zapędy.
I tu chyba powinnam dodać wyjaśnienie do pierwszego zdana swojego wpisu. No bo tak, udało mi się wykorzystać bon do Aquariona, ale nie znaczy to, że tam byłam. Hotel przedstawił warunek, że pobyt ma się odbyć od niedzieli do wtorku, a to ze względu na pracę nie było dla mnie możliwe. Zrobiłam więc prezent Zuzi i Kacprowi. I cieszyłam się ich pobytem może nawet bardziej, niż gdybym tam sama pojechała:) Tak już mam - szczęście dzieci ponad wszystko na świecie...Dlatego pewnie teraz tak mi trudno poradzić sobie z informacjami, dotyczącymi młodych ludzi, których sytuacja związana jest z wojennym frontem za wschodnią granicą naszego kraju. Mam nawet wrażenie, że wraz z upływającym czasem (dziś mamy 21 dzień wojny) znoszę to wszystko coraz gorzej. Gdy oglądam w sieci film, na którym ambasador Ukrainy czyta na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ wiadomości, wymienione tuż przed śmiercią przez młodego rosyjskiego żołnierza z mamą, to płaczę rzewnymi łzami. Ale chyba nie ma na świecie rodzica, którego by te sms - y nie poruszyły:
“- A. , jak się masz? Dlaczego tak długo nie odpowiadasz? Naprawdę jesteś na ćwiczeniach?
- Mamo, już nie jestem na Krymie. Nie na ćwiczeniach.
- A gdzie? Tata pyta, czy można ci wysłać paczkę?
- A jaką paczkę mamo [ty możesz mi wysłać]?
- O czym ty mówisz? Co się stało?
- Mamo jestem na Ukrainie. Tu jest prawdziwa wojna. Boję się. Bombardujemy wszystkie miasta po kolei, nawet cywilów. Powiedziano nam, że będą nas witać, a oni rzucają się pod nasze wozy pancerne/koła i nie pozwalają przejechać. Nazywają nas faszystami. Mamo, jest mi bardzo ciężko.”
https://www.facebook.com/watch/?extid=CL-UNK-UNK-UNK-AN_GK0T-GK1C&v=685874069254107
Chwilę po tym chłopak został zabity. Czy to nie powód do rozpaczy dla całego świata? I do wstydu, że on taki jest, że takim go uczyniliśmy?
Gdy mąż opowiada mi o filmiku (już nawet tego nie oglądam), na którym atakowani Ukraińcy pakują do worków zabite dzieci, to płaczę rzewnymi łzami. Znów czuję rozpacz.
Bardzo mnie dotykają też informacje, dotyczące złej kondycji uchodźców, których już mamy w Polsce ponad 1,9 mln, zwłaszcza oczywiście tych najmłodszych, docierających czasem do Polski po straszliwej tułaczce. Do naszego kraju przywieziono również sporo dzieci w ciężkim stanie z ukraińskich szpitali, czy też sierot z ośrodków opiekuńczych.
Jak zachować równowagę emocjonalną w takim świecie? Odcięcie się od tych strasznych wieści to jakby wyparcie, udawanie, że na świecie tego wszystkiego nie ma.
A jest. I boli. Dziś przeżywam żałobę po zabitym młodym żołnierzu i po uśmierconych pociskami dzieciach. Dziś opłakuję losy tych, którzy nie zdążą zrealizować swoich planów na życie, rozwinąć talentów, zdobyć bagażu doświadczeń... Jak sobie z tym poradzić? Codziennie z powodów, których pojąć nie sposób, odchodzą od nas ci, których jako dorośli powinniśmy chronić w stworzonym przez nas świecie. Dziś czuję rozpacz...
P.s. Zdjęcia z Zakopanego (Giewont i śniadanko) dostałam od Kacpra. To kolejny z dealów pt. "wycieczka za fotki". Ale ponieważ wynegocjowałam tylko dwie, to reszty (fotki wieczorne) już zgodnie z umową nie dodaję:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz