sobota, 7 listopada 2020

USPOKOJENIE

Znów zrobiło się pięknie, mamy pogodę, która jakoś nie kojarzy się z listopadem. Wprawdzie część liści z pomocą ostatnich deszczy już opadła (na przykład te czerwone z winorośli), ale wciąż błyszczą w słońcu kolory od żółtego przez pomarańczowy i rdzawy - po brązy: miedziane, orzechowe, cynamonowe...

Staram się tymi barwami, widokami ukoić oczy, ukoić duszę urodą i wizualnym bogactwem jesiennego świata. Powoli się uspokajam. To mi teraz najbardziej potrzebne.

Podejmuję decyzje, które mają zakończyć sprawy, odbierające mi od dawna spokój.

Pierwsza z nich wraca do mnie jak bumerang już początkiem tygodnia, z zamierzchłej, jak mi się wydaje, przeszłości. To sprawa sądowa dotycząca wypadku mojej mamy sprzed ponad pięciu lat i trzech miesięcy! Siostra dzwoni, że mamy kolejną rozprawę, wyznaczoną już na środek tygodnia. Czuję, jak robi mi się słabo.

Stan moich nerwów w ostatnim czasie jest naprawdę kiepski. Nie mogę sobie pozwolić na to, żeby w tym i tak trudnym teraz czasie, niezałatwione sprawy z przeszłości odbierały mi resztki sił. Uzgadniam z rodzeństwem, że trzeba ten proces sądowy zakończyć za wszelką cenę, bez względu na wynik. Podjęta decyzja zostaje zakomunikowana naszej pani mecenas i, mimo jej wątpliwości, wdrożona w życie. Mam więc nadzieję, że to już ostatnia nasza wizyta w sądzie w maminej sprawie. I choć teraz strasznie mi ciężko, że musiałam podjąć taką decyzję, to wiem, że jej konsekwencje okażą się dla mnie błogosławieństwem. Przyniosą uspokojenie.

Jego kolejną dawkę dostarczy na pewno nauczanie zdalne. Już nie muszę się martwić, że będę musiała przyjeżdżać do szkoły prawie codziennie na zajęcia z uczniami klas I - III. Na swoim wystąpieniu w ostatnim tygodniu premier zarządził nauczanie zdalne także dla tych dzieci. Od nadchodzącego tygodnia będę się kontaktować również z nimi przez internet. To daje duże poczucie bezpieczeństwa. I choć to nauczanie zdalne rzeczywiście jest mało przyjazne i dla nas, i dla uczniów, to jednak ma jeden bezcenny walor - znosi poczucie zagrożenia. Dla mnie to teraz najważniejsze. Zwłaszcza w sytuacji, gdy mamy kolejny szczyt zachorowań - dzisiaj jest ich już 27 875.

Również w ciągu samego procesu prowadzenia zajęć przez internet jestem coraz bardziej spokojna. Już nie przeżywam omal ataków paniki na myśl, że muszę obsługiwać nowy program. Trochę się w niego wgryzłam i choć daleko mi do biegłości, to wreszcie dałam sobie prawo do uczenia się w trakcie spotkań online z uczniami i popełniania błędów, wynikających z niewiedzy. Takie nastawienie (jedyne sensowne przy braku profesjonalnego przeszkolenia) sprawia, że stres powoli puszcza. 

W tym momencie najwięcej niepokoju budzi u mnie sprawa sprzętu. Nie wiem, czy ten, którym dysponuję, udźwignie całość nauczania zdalnego - niestety mam do dyspozycji tylko starego laptopa (ale cóż, w szkole było jeszcze gorzej). Wprawdzie premier zadeklarował, że nauczyciele będą mieli takie swoje 500+ na zakup potrzebnych akcesoriów, ale ja przecież nie potrzebuję jakichś drobiazgów, tylko wymiany całego komputera. Wychodzi mi na to, że jeśli chciałabym w tym względzie skorzystać z rządowej dotacji, to musiałabym dołożyć do nauczania zdalnego jeszcze ze cztery razy tyle, ile mogłabym dostać od państwa.  Podobno taka jest teraz cena laptopa, który spełnia wysokie wymagania, związane z obsługą programów, z jakich powinniśmy korzystać w czasie spotkań online z uczniami. Ech, nie uśmiecha mi się wydawanie tak dużych pieniędzy. Z drugiej jednak strony, jeśli będę musiała to zrobić, to i tak każda, nawet najmniejsza dotacja, jest mile widziana.

Pozostając w temacie spotkań online, to jeszcze chciałam się podzielić dzisiejszą radością. I genialnym po prostu pomysłem Beaty. Na wieczór moja szkolna przyjaciółka zaplanowała “wino online”:) W składzie identycznym jak impreza otwierająca obecny rok szkolny. O tak, przyda mi się relaks po dniu, w którym muszę powrócić zdalnie na seminarium magisterskie, by nadrobić zaległości spowodowane urlopem zdrowotnym.

Wino online - jakie to cudowne i kreatywne przełamanie rutyny jesiennych wieczorów w domu. Zdalna imprezka otwierająca, mam nadzieję, lepszy rozdział naszego szkolnego życia w czasach pandemii. Wino online - i NA ZDROWIE!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz