Całe życie Świętego Charbela można by w zasadzie ująć w kilka zdań. A już o okresie Charbelowej praktyki klasztornej, to praktycznie nie ma prawie nic do napisania. Rzadko kiedy żywot świętego jest tak mało spektakularny. Prostota, ubóstwo i skromność, posłuszeństwo i dyscyplina, to raczej nie są cechy, które by mogły wzbudzić szczególne zainteresowanie czytelnika. Ale, jak widać, Bóg zainteresował się nimi ogromnie, szczególnie sobie upodobawszy w Charbelu.
I z kolei rzadko kiedy historia pośmiertna świętego jest tak spektakularna, jak w tym przypadku. To mogłaby być opowieść o cudach, cudach, cudach, które dokonują się niemal bez przerwy i to w takiej ilości, że odnosi się wrażenie, iż Charbel w jakiś sposób działa w sprawie każdej osoby, która się do niego o to zwraca. Skutki jego wyborów są oczywiście nieodgadnione, ale w zasadzie z tego, co się słyszy od pielgrzymów, to Święty ma przesłanie dla wszystkich. I można je odnaleźć w swoim sercu, jeśli tylko się tego pragnie.
“Sam Charbel mawiał: "Każdy człowiek jest jakby lampą Boga", dając przykład, że Bóg działa i chce zmieniać życie każdego: bez względu na jego religię, obrządek czy narodowość. I działać cuda ponad naszymi podziałami” - czytam w artykule pt. “Święty Charbel uzdrawia wyznawców wszystkich religii” (https://deon.pl/wiara/sw-charbel-uzdrawia-wyznawcow-wszystkich-religii,331908)
Dalsza część tekstu odnosi się do jego szczególnej misji. Święty wydaje się mieć moc upraszania u Boga licznych, nawet wyjątkowo licznych uzdrowień: “Charbel, mnich i pustelnik, zamieszkujący w XIX wieku grotę w pobliżu klasztoru św. Marona w Annaya (Liban), od dnia swojej śmierci w 1898 roku przyczynił się do cudownego odzyskania zdrowia psychicznego i fizycznego przez ponad 10 tys. osób różnych wyznań”. Gdy się dołoży do tego inne cuda, jakie działy się po śmierci tego człowieka, to chyba niewielu świętych może się z nim równać w tym zakresie. Trudno o cudotwórcę, który by miał tyle na swoim koncie.
Zgodnie z podsumowaniem na stronie: http://odnowa.jezuici.pl/wsercujezusa/swiety-charbel.php:
“Obecnie za wstawiennictwem Świętego Charbela mają miejsce liczne cudowne uzdrowienia i nawrócenia, idące w dziesiątki tysięcy. Mnich za życia niewiele znany, obecnie na całym świecie jest otaczany coraz większym kultem, gdyż dzięki Jego wstawiennictwu ludzie odzyskują zdrowie duszy i ciała. Stał się naszym patronem, który oręduje skutecznie za nami u Boga”
Ksiądz prałat Jarosław Cielecki z Watykanu pisze o 23 tysiącach zarejestrowanych cudów, dokonanych za wstawiennictwem Charbela. Więcej na ich temat można przeczytać np. na stronie: https://naszdziennik.pl/mysl/31450,swiety-charbel.html
“Przez modlitwę, wiele długich postów i umartwienia tak mocno zjednoczył się z Bogiem, że stał się aniołem w ludzkiej postaci“ - z taką wizją Świętego, przedstawioną przez księdza prałata, wyjeżdżam do Libanu. http://www.traditia.fora.pl/swieci-i-blogoslawieni,105/swiety-charbel,9704.html
Po śniadaniu w hotelu Al Murjan Palace (które choć może nie od razu “amazing”, ale było całkiem przyzwoite) udajemy się w kierunku Annayi z pielgrzymką do grobu Charbela. I choć zupełnie tego nie planowaliśmy (w planach było nawet dotarcie do Doliny Bożych Cedrów), spędzamy tam cały dzień. Bo nie chcemy się poganiać w modlitwach, medytacji i doświadczaniu miejsca, upodobanego i przez Charbela, i samego Boga. To dla nas czas specjalny, podarowany przez życie na ten cudowny dzień i nie zamierzamy go zakłócać niczym zbędnym. W Annayi doświadczamy spokoju, którego staramy się nie przerywać nawet myślami o gnaniu gdzieś dalej, czy też o konieczności dalszego zwiedzania.
”Jeśli nie zrozumiecie mojej ciszy, nie zrozumiecie moich słów” (tłumacz google) głosi napis, który mijamy po drodze z parkingu do klasztoru. Z całego serca dokładamy więc starań w zrozumieniu Charbelowej ciszy.
”Jeśli nie zrozumiecie mojej ciszy, nie zrozumiecie moich słów” (tłumacz google) głosi napis, który mijamy po drodze z parkingu do klasztoru. Z całego serca dokładamy więc starań w zrozumieniu Charbelowej ciszy.
Oprócz intencji odzyskania zdrowia przez męża, kieruję do Świętego jeszcze jedną prośbę. Trzy tygodnie wcześniej Beata przysłała mi link do pieśni wykonanej przez jej zespół parafialny na koncercie charytatywnym. Wyjaśniła:
Mamy teraz w Trzebini dziewczynkę z guzem mózgu
Święty ma moc uzdrawiania
Bardzo proszę, Jula bardzo potrzebuje teraz modlitwy. Guz się nie zmniejsza - odpowiada Beata.
Wpadam na pomysł:
Wpadam na pomysł:
Jak masz jakąś fotkę dziewczynki, to prześlij, pokażę ją Charbelowi
W ten oto sposób mam okazję po raz pierwszy zobaczyć Julię. Dzielne dziecko, z pozbawioną włosów przez chemioterapię główką, które mimo wszystko spogląda na mnie z fotografii z uśmiechem. Tak bardzo zasługuje na to, by przedstawić ją Charbelowi...
Po przyjeździe od razu kieruję swoje kroki przed figurę Świętego, ściskając w ręku komórkę z wyświetlonym wizerunkiem chorej dziewczynki.
I chwilę potem mogę już napisać z pełnym przekonaniem:
Beatko załatwione, jestem pewna, że Święty Charbel zobaczył Julkę i będzie teraz patrzeć na nią łaskawym okiem
I jak na razie patrzy. Ostatnie wieści są takie, że w obrazowaniu guz jest rozmyty. Mam nadzieję, że już raz na zawsze. Dziękuję Ci Święty Charbelu...
Jeśli zaś chodzi o męża, to dalej się modlimy za jego zdrowie. Takie przesłanie odebrał on w Annayi. I zastosujemy się do niego, choćby nie wiem, co się działo... Nawet jeśli czasami brakuje nam sił...
Zaczynamy stosować się do zalecenia Świętego już przed Jego grobem, potem kontynuujemy je na pięknej mszy w obrządku maronickim, a teraz jeszcze uzupełniamy modlitwy stosowaniem cudownego oleju.
“Po pogrzebie o. Charbela z jego grobu promieniowało niewytłumaczalne światło. Zjawisko to trwało 45 dni i nocy. Z obawy przed profanacją grobu, postanowiono przenieść trumnę z ciałem zmarłego do klasztoru. W czasie przenosin odkryto że ciało o. Charbela nie było zesztywniałe jak to dzieje się po śmierci, lecz wiotkie jak za życia. Z ciała emanował też miły zapach oraz wydobywał się dziwnego pochodzenia olej” - czytam na stronie http://charbelkozanow.pl/index.php/olej/, gdzie również podano adres, pod którym można o niego poprosić.
Ciało zakonnika włożono do nowej trumny. Ciąg dalszy tej historii można znaleźć pod wspominanym już linkiem http://odnowa.jezuici.pl/wsercujezusa/swiety-charbel.php:
“Co dwa tygodnie zakonnicy musieli zmieniać szaty z powodu stale wydzielającego się płynu. Od tego czasu zaczęły się liczne uzdrowienia za wstawiennictwem o. Charbela. Dopiero 24 lipca 1927 roku ciało o. Charbela zostało włożone do metalowej trumny, ta zaś znalazła miejsce w marmurowym grobowcu w kościele klasztornym. Ponieważ w 1950 roku z tego grobowca zaczął wyciekać tajemniczy płyn, Patriarcha kościoła maronickiego wydał polecenie otwarcia grobu i ekshumacji zwłok. Ciało pustelnika wyglądało tak jak w chwili śmierci, nie wykazywało żadnych objawów rozkładu. Wydawało się, że o. Charbel śpi. Tajemniczy płyn nieustannie wydzielający się z ciała całkowicie skorodował metalową trumnę i przedziurawił marmurowy
“Co dwa tygodnie zakonnicy musieli zmieniać szaty z powodu stale wydzielającego się płynu. Od tego czasu zaczęły się liczne uzdrowienia za wstawiennictwem o. Charbela. Dopiero 24 lipca 1927 roku ciało o. Charbela zostało włożone do metalowej trumny, ta zaś znalazła miejsce w marmurowym grobowcu w kościele klasztornym. Ponieważ w 1950 roku z tego grobowca zaczął wyciekać tajemniczy płyn, Patriarcha kościoła maronickiego wydał polecenie otwarcia grobu i ekshumacji zwłok. Ciało pustelnika wyglądało tak jak w chwili śmierci, nie wykazywało żadnych objawów rozkładu. Wydawało się, że o. Charbel śpi. Tajemniczy płyn nieustannie wydzielający się z ciała całkowicie skorodował metalową trumnę i przedziurawił marmurowy
grobowiec”
Ciało było wielokrotnie ekshumowane i za każdym razem potwierdzano, że posiada temperaturę żyjącego człowieka, a także, że mimo usunięcia organów wewnętrznych, wciąż wydziela niewiadomego pochodzenia płyn. Mnisi zaczęli go rozdawać wiernym jako relikwię.
Jak podaje Agnieszka Wawryniuk (https://opoka.org.pl/biblioteka/P/PR/echo201617-charabel.html):
“W przeciągu 60 lat wydzieliły się z niego ok. 72 kg płynu. To więcej niż ważyły jego zwłoki.” Zaczęły się one wysuszać dopiero przed samym ogłoszeniem kanonizacji.
My przywieźliśmy te oleje Świętego z Libanu - mój schorowany mąż dostał je nie tylko w oficjalnie działającym punkcie dystrybucji, ale także od opiekującego się grobem strażnika, a nawet od pani sprzedającej pamiątki w klasztorze. Tacy właśnie są Libańczycy - nie znajduję wprost słów, by wyrazić im wdzięczność.
Mąż podzielił się olejem z Julką, a pewnie, jeśli zajdzie taka potrzeba, to podzieli się również ze mną. Ja otrzymałam w klasztorze kadzidło i świece. Zapaliłam je na klasztornym dziedzińcu, dodając do uprzednich intencji jeszcze tę o opiekę nad naszymi Synami. Nawet z lekka ucieszyłam się z tego, że nie dostałam oleju. Mam nadzieję, iż to oznacza, że jestem całkowicie zdrowa i po prostu go nie potrzebuję.
Po dniu modlitw nad górami Libanu zaszło słońce i w Annayi zaczął zapadać zmrok. Rzadko kiedy mam okazję zakończyć dzień w tak absolutnym przekonaniu, że nie zmarnowałam go ani podczas najkrótszej chwili. Kiedyś spędzę tu także noc - widzę, że jest taka możliwość w Domu Pielgrzyma Oasis. Miło będzie pielgrzymować, nie będąc zmuszonym do przerywania modlitewnego skupienia tylko i wyłącznie ze względu na sprawy organizacyjne, takie jak długi powrót do hotelu z koniecznością wojskowej kontroli po drodze.
Na zakończenie jeszcze jeden cytat:
“Święci są czytelnym znakiem obecności niewidzialnego Boga, kochają nas i działają mocą Jego miłości.” (https://adonai.pl/cuda/?id=29)
To, że tacy ludzie od czasu do czasu pojawiają się na ziemi jest darem miłości dla świata. Dobry Boże, z całego serca dziękuję Ci za Charbela. Wiem, że on prosi o nasze uzdrowienie, nawet wtedy, gdy my już nie mamy sił się o to modlić...
P.s. Poprzedni wpis o Libanie: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2020/02/liban-one-night-in-beirut.html
P.s. Poprzedni wpis o Libanie: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2020/02/liban-one-night-in-beirut.html
Następny wpis o Libanie: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2020/02/liban-ponocny-w-podziekowaniu-dla.html
Aneks - 30 grudzień 2024
właśnie przeczytałam, że od sierpnia br. Liban ma nowego błogosląwionego. Jakoś to przeoczyłam, choć naprawdę starałam się w miarę na bieżąco śledzić całokształt sytuacji w tym kraju. Tymczasem wygląda na to, że wystarczy pojechać na wakacje i na chwilę tylko spuścić go z oczu, by wyszła tam na światło dzienne kolejna historia świętości. O życiu błogosławionego Estephana El Douaihy można przeczytać pod podanym poniżej linkiem:
https://pl.aleteia.org/2024/08/02/estephan-el-douaihy-nowy-blogoslawiony-maronita
Brawo Liban, pozostaję pod nieustannym wrażeniem Twoich maronickich Wyznawców...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz