środa, 9 października 2019

SERBIA - NOC W MONASTYRZE STUDENICA

Poprzedni odcinek: SERBIA - WIDZIAŁAM SĘPA CIEŃ  - Uvac
💟


Bałkany – 34 dni na 34 - tą rocznicę ślubu - odcinek siódmy - SERBIA


Dzień podróży: 6 - 7 (27 - 28.07)



Informację o noclegu w Monastyrze Studenica też zaczerpnęłam z internetu. Nasze zauroczenie czymś, co w Macedonii zostało nazwane „turystyką monastyrową” (ale o tym w dalszych odcinkach relacji) rozpoczęło się jakieś siedem lat wcześniej w zaczarowany sposób, nocą spędzoną w świątyni w bułgarskiej Rile (to wspomnienie też zamieszczę na blogu, bo wydaje mi się ważne dla zrozumienia naszych podróżniczych fascynacji). Przez długi czas uznawaliśmy nocleg w tym monastyrze za najpiękniejszy, jaki przytrafił nam się w podróżach. 


Zawsze chcieliśmy powtórzyć to absolutne duchowe uniesienie na wysokość nieba, którego tam doświadczyliśmy. Toteż przy każdym planie wyjazdu na południe szperałam po internecie, by wytropić jakąś podobną możliwość. 


Ale nocleg w monastyrze Riła to jeszcze stare czasy, gdy nie było właściwie podróżniczego blogowania, z którym mamy teraz do czynienia. Wówczas zdobywanie potrzebnych informacji stanowiło czasem nie lada wyzwanie. 
Wspomnienie naszego noclegu w Monastyrze Riła 



Niewiele później natknęłam się jednak w internecie na wzmiankę Dominiki Mróz o spędzeniu nocy w Monastyrze Studenica. Długo przechowywałam ją w pamięci. Wiedziałam, że kiedyś marzenie musi się ziścić.


Teraz widzę, że Dominika Mróz w międzyczasie uzupełniła swój pierwotny wpis obszerną relacją ze spędzonego tam noclegu. Jest ona okraszona nawet pięknymi zdjęciami z wnętrza Cerkwi Zaśnięcia Bogurodzicy. Naprawdę nie wiem, jak blogerka to zrobiła. Mnie po pierwszej fotce z przedsionka, którą pstryknęłam, zresztą w jakiejś nieświadomości, od razu poinformowano o zakazie fotografowania. Ale na szczęście teraz już nie trzeba koniecznie mieć własnych zdjęć z odwiedzanych miejsc, bo internet jest wprost zasypany cudzymi:). Polecam zatem wszystkim fotki Dominiki Mróz.

Adresem mailowym do konaku przy studenickim monastyrze dysponowałam już od dawna. Przygotowując się do ubiegłorocznych wakacji, które mąż chciał spędzić w Grecji, oczywiście brałam pod uwagę możliwość przenocowania w Serbii niejako "po drodze". No a gdzież byłby lepszy nocleg jak nie w wymarzonej Studenicy? Zatem już kilka miesięcy wcześniej nawiązałam internetowy kontakt z duchownym prawosławnej parafii Św. Jana Teologa w Białymstoku. Poźnolistopadowym rankiem skierowałam zapytanie do wikariusza Michała:

"... w zeszłym miesiącu miała miejsce pielgrzymka do Serbii, której Ojciec był organizatorem.
Ponieważ w lecie chciałabym zorganizować taki wyjazd dla rodziny i przyjaciół, byłabym ogromnie wdzięczna za odpowiedź na pytanie, czy w Domu Pielgrzyma w Studenicy są pokoje dwuosobowe i czy można je jakoś zarezerwować przed wyjazdem z Polski?
Przepraszam za zawracanie Ojcu głowy, ale niestety nigdzie nie udało mi się znaleźć tych informacji."



Wikariusz Michał od razu przysłał odpowiedź i adres mailowy konaku w Studenicy. Skrzętnie przechowywałam je aż do zeszłych wakacji, kiedy mi się to... nie przydało. No niestety, nie wybraliśmy się wtedy do Grecji:(.


Cała ta historia jest wstępem do refleksji o tym, w jak szybkim tempie zwiększa się w internecie ilość dostępnych informacji, a tym samym wzrasta łatwość podróżowania. 
Bo obecnie - w czasach intensywnego blogowania, jak się okazuje, nie ma najmniejszych problemów z wyszukaniem samodzielnie takich informacji. Tak samo zresztą jak relacji z pobytu w monastyrze (no bo nie tylko Dominika Mróz tam nocowała:). Mało tego – na stronie  http://www.bacieczki.cerkiew.pl/duchowiestwo mogę nawet bliżej zapoznać się z księdzem, który blisko dwa lata wcześniej okazał się tak uczynną osobą dla serbskiej dyletantki!


W tym roku, dysponując adresem mailowym Monastyru Studenica (i tłumaczem google:) spełniam bez żadnego problemu swoje marzenia i rezerwuję nocleg. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym przy okazji nie dopytywała się o pokoje z ładnym widokiem. Przychodzi odpowiedź:
„Nie mogę obiecać, że będą z widokiem [...]. Ale możesz patrzeć na klasztor z tarasu.” (google translator:)
Hmm..., niech będzie z tarasu, nie ma co się targować z życiem, kiedy spełnia marzenia:)


Do Studenicy przyjeżdżamy tuż przed kolacją (wraz ze śniadaniem jest w cenie noclegu). Cieszymy się przeogromnie, że oto jest inaczej niż ostatnimi dniami - nie musimy się nigdzie spieszyć i nie ponagla nas chęć zobaczenia jeszcze kolejnej atrakcji przed snem. Wieczór spędzamy na balkonie – okazuje się, że jednak nie potrzebujemy przenosić się na taras, by oglądać klasztor:)! Patrzymy jak powoli jego mury zapadają w ciemność, rozpraszaną światłem nielicznych latarni. Jest tak pięknie, że trudno w końcu skierować swoje kroki do łóżka. Posiadówka przeciąga się późno w noc. Jakby nie było, trzeba przecież jeszcze wychylić toasty za wszystkich kumów i przyjaciół ;)


Przesyłam im zdjęcia monastyru pogrążonego już w sennych klimatach. Helena odpisuje na moje pozdrowienia:

Hej, Bożenko. Studenica piękna. Zazdroszczę, bo na historii sztuki naoglądałam się pięknych fresków
Potem wykładałam o nich, pokazywałam
Ale na żywo nie widziałam.


A my mamy to niezwykłe szczęście (fotorelacja), do tego także świadomość ogromu historii, która stoi za tym miejscem. Oglądamy na żywo do woli – jeszcze przez cały długi ranek. Freski rzeczywiście piękne, choć nie posiadam na to dowodów na fotografiach – trzeba mi (i Helenie - a jakby nie było, to wykładowczyni UJ) wierzyć na słowo. 
Mąż też przeżywa oczarowanie. Do Studenicy właśnie będzie tęsknił najbardziej po wyjeździe z Serbii. A ja postanawiam, że muszę kiedyś koniecznie poszerzyć swoją wiedzę na temat tego miejsca na wykładzie u Heleny. Nie chcę być w dalszym ciągu dyletantką, kiedy już tu powrócę. Studenico, oczekuj mnie znowu... Z głową pełną wiadomości na temat cudu, którym jesteś...


Ciąg dalszy we wpisie: SERBIA - RELAKS DLA CIAŁA I BALSAM DLA DUSZY - Ovčar Banja

MONASTYR STUDENICA - fotorelacja


























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz