Myślałam, że są przereklamowane. Że to kierunek wskazywany z myślą o bogatych snobach. I że to oni potem pompują opowieści o wakacjach w raju, za który zapłacili miliony.
Ach, jakże się myliłam. Raj istnieje naprawdę. I rzeczywiście jest na Malediwach…
„Pewnej nocy nad Oceanem Indyjskim runął deszcz gwiazd, które jedna po drugiej spadały do wody. Następnego dnia o świcie część z nich wynurzyła się na powierzchnię, tworząc archipelag ponad tysiąca wysp zwany Malediwami” – taką historią rozpoczyna się w internecie jeden z blogowych wpisów na temat tej części świata (https://zbigniewwu.pl/jedna-z-tysiaca-wakacje-w-malediwskim-raju-na-dhiffushi/).
Ale patrząc na malediwski krajobraz z góry - z okien samolotu, jestem skłonna bez reszty uwierzyć w jej prawdziwość.
„Nikt nie wie dokładnie, ile jest malediwskich wysp. Rzetelne źródła podają, że od 1080 do… 1390. Delikatna rozbieżność, prawda? Wynika ona z dwóch powodów. Pierwszy – nie do końca wiadomo, jaka jest definicja wyspy. Czy każdy kawałek piasku wystający ponad turkusową wodę? A może tylko taki, na którym coś rośnie? Druga sprawa – ich liczba cały czas się zmienia. Na skutek procesów geologicznych i zmian klimatu – jedne wyspy zostają zatopione, inne powoli wynurzają się nad powierzchnię wody” - jak można przeczytać na stronie https://moi-mili.pl/10-rzeczy-ktorych-nie-wiedziales-o-malediwach/).
Według Wikipedii tylko 202 z nich są zamieszkałe.
Nasza wysepka nazywa się Dhiffushi. Ibrahim - właściciel pensjonatu, w którym mieszkamy, mówi, że jest najpiękniejsza w całym rejonie. Dla mnie jest najpiękniejsza na świecie.
Wyspa jest częścią Północnego Atolu Malé, choć nasz aparat wpisuje na zdjęciach stamtąd lokalizację Kaafu, bo tak nazywa się ta malediwska jednostka administracyjna. Nazwy w używanym na Malediwach języku Dhivehi (wywodzącym się ponoć z sanskrytu) brzmią dla nas dosyć egzotycznie. No może z wyjątkiem słowa atol, które stamtąd rozprzestrzeniło się po całym świecie i pewnie każdy się z nim osłuchał. Choć dopiero teraz mam okazję to doczytać.
Ale atol to nie tylko ciekawe słowo, to też ciekawy twór, któremu warto się przyjrzeć. Gdy zajrzeć do internetu, to AI szybko nam przybliży proces jego powstawania. "Atol powstaje w wyniku narastania rafy koralowej wokół wyspy wulkanicznej, która stopniowo obniża się lub zapada pod powierzchnię morza, a poziom morza podnosi się". Można więc sobie wyobrazić, że po milionach lat efektem tego procesu jest koralowy pierścień, wewnątrz którego znajduje się wypełniona wodą depresja. Pewnie każdy kojarzy jej nazwę - to laguna. Może być ona połączona z oceanem lub nie. Żależy to głównie od tego, czy koralowy pierścień nad wodą jest pełny, czy może jeszcze nie w pełni w każdym miejscu uformowany, albo na przykład gdzieś porozrywany. Z tym procesem związana jest oczywiście erozja, której ulegają zarówno wulkan, jak i obumarłe koralowce. Wracając do naszej AI: "Czasami w obrębie atolu występują niewielkie wyspy koralowe, które powstały z nagromadzonego piasku i szczątków organicznych." No i mamy to, teraz już wiemy, jak powstała Dhifushi. A także wszystkie inne wysepki na Malediwach.
Ibrahim śmieje się, że te najpiękniejsze wybrali dla siebie Malediwczycy. Luksusowym resortom zostawili zaś te, których nikt nie chciał. Choć przepracował w jednym z nich kilka lat, nie rekomenduje nikomu wczasów w tego typu ośrodkach. Razem dochodzimy do wniosku, że jest w nich życie, dalekie od tego, które się toczy tak naprawdę na Malediwach.
Ibrahim nie urodził się na Dhifushi. Jego rodzinna wyspa, nad której pięknem też się rozwodzi podczas pierwszej dłuższej rozmowy, znajduje się około czterech godzin drogi łodzią od miejsca, gdzie nasz gospodarz teraz pracuje, a także zamieszkuje. Lubię sobie wyobrażać, że może przybył tu z rejonu, w którym przebywała na swoich wakacjach Madzia. Rachunek się mniej więcej zgadza – z Dhifushi mamy godzinę drogi łodzią do portu w Male, stamtąd dodatkowe trzy pozwoliłyby dopłynąć do F. Nilandhoo, gdzie znajdują się prowadzone przez Polkę pensjonaty ze słowem Remora w nazwie. Madziny raj.
Poleciła mi go, żebym mogła dostać wczasy na gotowo – bez kłopotów z organizacją i bez zawracania sobie głowy logistyką. Podobno właścicielka Remor opiekuje się swoimi klientami kompleksowo i prowadzi ich podczas pobytu na Malediwach jak po sznurku.
Jest też autorką fajnego bloga. Jego tytuł to „Dzienniki Typelka”, a zawarte tam słowa wstępu (w zakładce, gdzie się przedstawia) brzmią: „Jeśli tu trafiłeś, to znaczy, że marzysz o wakacjach w raju:)„.
Ale ja o nim nawet nie śmiałam marzyć. Pewnie dlatego brakło mi czasu, by przed wyjazdem zapoznać się z Typelkowymi wpisami, choć Madzia znacznie wcześniej rekomendowała ich internetowy adres. Tyle że ja już dawno przestałam wierzyć w istnienie raju...
A mimo tego on sobie na mnie cierpliwie czekał. I wciąż nie mogę uwierzyć w to, że udało mi się go odnaleźć.
Zwłaszcza, że naprawdę nie szukałam. Ofertę przysłaną przez Madzię przejrzałam bez nadziei, że to ta wymarzona. Ot, po prostu z ciekawością, jaką zawsze wzbudzają we mnie opisy wszelkich podróżniczych kierunków. Ale nieoczekiwanie na tej podstawie zaczął kiełkować i bardzo szybko wzrastać pomysł podróży na wyspę, która jest znacznie bliżej malediwskiego lotniska niż siedlisko Remor. No bo po prostu fanką podróży łodzią nie jestem. Szczególnie w porze deszczowej, która podczas naszych polskich wakacji miała panować na Malediwach. A monsuny, które wówczas, jak sobie wyobrażałam, mogłyby wzburzyć fale, wprost mnie przerażały.
Ibrahim śmieje się z moich lęków, a nawet stuka się po głowie, gdy porusza temat pory deszczowej. Wskazuje przy tym na słońce, które zachodząc, barwi niebo na czerwono – pomarańczowy kolor.
Z dalszej rozmowy wynika, że straszak w postaci pory deszczowej psuje turystyczny interes na wyspie. Mało ludzi wówczas decyduje się, by przylecieć na Dhifushi, ceny noclegów spadają. Może po to, by mogli z nich skorzystać tacy budżetowi turyści jak my z Anią? Aż mi dech z wrażenia zaparło, gdy Ibrahim podał, jaką cenę osiąga mój pokój w sezonie. Na pewno jest to wówczas dla mnie raj nieosiągalny. Cóż, pozostaje mi tylko pobłogosławić porę deszczową.
Ta malediwska nie dała nam się w żaden sposób we znaki. Raptem podczas naszych wczasów miałyśmy jeden krótki deszcz, który mocno się zapowiadał, gdy wracałyśmy wieczorem znad morza. Zdążyłyśmy dojść do pensjonatu zanim rozpadało się na dobre. Na Dhifushi o wymiarach 1000 na 250 metrów trudno nie zdążyć przed zapowiadającym się deszczem, gdziekolwiek by się nie mieszkało. Drugi, w ramach powtórki, obudził nas w nocy, gdy siarczysta, lecz ponownie krótka, ulewa zadzwoniła o dach naszego pensjonatu.
Rankiem nie było już śladu po nocnym opadzie. Jak co dzień wzeszło malediwskie słońce. Światło, które w tym zakątku świata ma po prostu nieziemski blask, rozświetliło rajską wysepkę. Wydobyło niewyobrażalne piękno otaczającego nas świata. Mój raj jest na Dhifushi.
Ale pamiętaj , że na żadnym innym atolu nie byłam i nie mam żadnego [punktu] odniesienia – piszę do Madzi, reklamując jej odkryte przez nas miejsce.
Ach jakże jesteśmy jej wdzięczne za wskazanie tego skupiska rajów. Trafiłyśmy do niego wyłącznie dzięki przesłanej przez nią inspiracji. Raj Madzi, raj Ibrahima, mój raj, a także, jak się wkrótce okazuje, raj Ani i wielu innych turystów – to przecież nie przypadek, że tyle ludzi używa tego słowa na określenie malutkich wysepek, które ponoć kiedyś były gwiazdami...
Myślałam, że pobyt na jednej z nich będzie jak support przed głównym występem na koncercie – potraktowałam go jak przygrywkę przed wymarzoną destynacją, którą zamierzałyśmy odwiedzić po Malediwach. Trudno wyrazić, w jak wielkim byłam błędzie. Nasz wyjazd jest jak księga podróży o dwóch równoważnych tomach. Bardzo różniących się od siebie, ale pozwalających przyjrzeć się dwom różnym obliczom piękna.
Teraz przybliżam tom pierwszy.
Ps. Ciut informacji na temat Malediwów:
- Powierzchnia: 298 km2 w obrębie 26 atoli, przy kraju rozciągającym się się na długości około 820 km i szerokości 130 km;
- 1/3 kraju, zamieszkała przez 60 procent mieszkańców, leży poniżej poziomu morza;
- Liczba ludności wynosi 464344 - z przewagą mężczyzn w każdej grupie wiekowej;
- Temperatura wody całorocznie oscyluje wokół 29 stopni, temperatura powietrza również - tu z wahaniami w granicach 26 - 30 stopni (na północy 24-32);
- Najwyższe wzniesienie znajduje się na wyspie Wilingili - ma wysokość około 2 m i nie posiada żadnej nazwy;
Następny wpis o Malediwach pod linkiem: https://podobrejdrodze.blogspot.com/2025/07/do-poprawy.html
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz