piątek, 14 czerwca 2024

KONIEC ROKU Z POŻEGNANIEM W TLE

I znowu trzeba się żegnać. Przede mną kolejny koniec roku szkolnego z pożegnaniem w tle. Psycholożka, którą obecnie zastępuję w nowej szkole masowej wraca do pracy od września.

Oczywiście byłam o tej możliwości uprzedzona w chwili podpisywania umowy. Liczyłam się więc z takim rozwojem wydarzeń, choć nie podejrzewałam, że będę przetrzymana w tej kwestii w niepewności właściwie do końca roku szkolnego. Dopiero dzisiaj, gdy został nam równo tydzień do momentu rozpoczęcia wakacji, dowiedziałam się od koleżanki pedagożki, jakie decyzje zapadły - pośrednio i w mojej sprawie.

Choć właściwie już od dłuższego czasu i tak miałam omal pewność, że taki będzie koniec tej przygody ze szkołą masową. Moja poprzedniczka bowiem już od października przekazywała pocztą pantoflową, że zamierza powrócić i oczywiście jak najbardziej rozumiem, że to jest jej posada i że ma do tego prawo. Ale perspektywa kolejnego pożegnania nie nastraja optymistycznie, nawet jeśli nie czuję w związku z nim specjalnego zawodu.

Pewnie, że będzie mi żal tego, co było dobre w opuszczanym miejscu, ale nie przewiduję rozstania w załamaniu, czy bólu. Odkąd dowiedziałam się o zamiarach zastępowanej psycholożki (czyli początek drugiego miesiąca na nowym stanowisku!), to w nowej szkole masowej towarzyszyło mi poczucie tymczasowości na każdym kroku. To nie pomaga w pracy.

Cóż, to było tylko zastępstwo. Trzeba poszukać szczęścia gdzie indziej. Najwyraźniej los nie przygotował dla mnie tego miejsca na stałe. Ale ponieważ zamierzam je wspominać z dobrej strony, to jako podsumowanie wymienię jedynie plusy szkoły, z którą się żegnam:

1. Ludzie – ze szczególnym miejscem w sercu dla Madzi;

2. Nowe doświadczenie z nowymi uczniami (niektórzy z nich zapadli mi w pamięć, myślę, że na długo);

3. Gabinet zadbany przez drugą psycholożkę – świeże kwiaty i poranne wypieki do zaparzanej przez nią kawy na powitanie;

4. Miłe towarzystwo (służba medyczna) za ścianą;

5. Bliski dojazd i miejsce parkingowe pod szkołą;

6. Określenie „pani ze srebrnymi lokami”, pod którym onegdaj poszukiwała mnie moja  uczennica;

7. Szkolenie z alpakami z własnego stada zorganizowane przez jedną z nauczycielek;

No i to z sobą zabieram.

Nie lubię pożegnań. Ciężko mi się z nimi mierzyć, gdy końcem roku szkolnego jestem już skrajnie zmęczona. Poza tym każde z nich odbieram teraz jako kolejny cios w swoją bardzo od jakiegoś czasu naruszoną przez los i trudną do odbudowania odporność psychiczną.

Cóż, w moim życiu jest jak na obrazku z facebooka, który przesłałam parę dni temu Ani – czasami z tyłu powiewa mi supermeńska peleryna, a czasami ukrywam się pod nią przed całym światem. I nie mam siły na nic więcej niż trwanie w takim ukryciu. Niestety od dawna tych drugich dni jest znacznie więcej. Końcem roku szkolnego powróciła depresja.

Ale skoro już jestem przy stanach depresyjnych i rysunkach zamieszczonych na facebooku, to wspomnę tu o świetnej stronce, którą ostatnio znalazłam. Jej nazwa to "Żywot zdechłej muchy". Rysunkowo o depresji? Tak, to do mnie przemawia. Oto co sobie pożyczyłam stamtąd na swoje faebookowe konto:

„ dłuższy komiks o depresji

która często "nie wygląda" na depresję.

zmagamy się dzielnie i po cichu. uśmiechnięci.

pracujemy, robimy rzeczy.

a toczy nas zaraza - poupychane po kieszeniach szambo.

każdy dzień wypisuje długi rachunek kosztów.

każdy ruch wyciska pot z czoła...”

https://www.facebook.com/photo?fbid=250352424367774&set=pcb.250361487700201

Dołączam link, bo warto obejrzeć ilustrację tych słów. A także inne zamieszczone tam rysunki. Gdy na nie spoglądam, to mam wrażenie, jakby podpatrywane było moje życie. Zaskoczyło mnie to, że ktoś wie dokładnie, jak ja się czuję. Zawsze myślałam, że w depresji każdy ma jakoś inaczej. A tu proszę, okazuje się, że niekoniecznie…

No tak, nie ma co się oszukiwać - moja depresja jest znów w natarciu… Ale…

Do zakończenia roku szkolnego zostało raptem parę dni… Na kasztanowcach widać już całkiem spore zielone, kolczaste kuleczki… Przy drodze do katolickiej szkoły stoją lipy w pełnym rozkwicie… Zwiększyłam dawkę antydepresantu… Zwyciężę w tej rundzie!




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz