niedziela, 1 czerwca 2025

WYBORCZY DZIEŃ DZIECKA

 

Skończył się miesiąc, który konsekwentnie był zimny i deszczowy do samego końca. Dziś na swoim fanpagu na facebooku niejaki Viralowy góral informował, że był to najzimniejszy maj od 35 lat. „Chociaż miał być cieplejszy o 1,5 /2 stopnie niż wynosi norma”. Cóż, bywa i tak…

Czerwiec na odmianę wkroczył na scenę ze słońcem nad głową. I z wyborczą burzą na horyzoncie. Dzisiaj w Polsce wybieramy nowego prezydenta.

Obiecałam koleżankom ze szkoły katolickiej, że pójdę na te wybory, mimo że tak w ogóle staram się być od polityki najdalej, jak się tylko da. No i poszłam - raniutko skoro świt.

Choć żaden z kandydatów mi nie odpowiadał. Mogłabym nawet napisać, że według mnie jeden był gorszy od drugiego. Cóż, pozostało mi więc tylko zagłosować przeciwko temu, który był gorszy od drugiego. 

Przez całe swoje dorosłe życie dokonuję dokładnie takich wyborów prezydenckich. A chciałabym jeszcze kiedyś przed śmiercią zagłosować choć raz na kogoś, kto wzbudzi we mnie jakiekolwiek przekonanie, że to będzie właściwy człowiek na właściwym miejscu. Jakoś mam jednak nikłą nadzieję, że się tego doczekam, choćbym nawet żyła sto lat. „Polityka została wymyślona, aby kłamstwo brzmiało jak prawda” stwierdził G. Orwell, ale ja je nawet pod grubą otoczką lukrowanych półprawd bezbłędnie wyczuwam i ono mi zawsze rani uszy.

Niestety ludzie, którzy zajmują się polityką to nie są moi ulubieni ludzie. Nie rozumiem tego parcia do władzy i publicznej ekspozycji. Jak grubą trzeba mieć skórę, aby przypłacać to opluwaniem z każdej możliwej strony? To taka sytuacja jak ta z opowieści „Zaszczyt burmistrza” A. de Mello.


ZASZCZYT BURMISTRZA

Reporter zapytał kilka osób w małym miasteczku, czy znają burmistrza.

„To kłamca i oszust”, powiedział pracownik stacji benzynowej.

„To nadęty osioł”, powiedział nauczyciel.

„W życiu na niego nie głosowałem”, powiedział aptekarz.

„Najbardziej skorumpowany polityk, jakiego znałem”, powiedział fryzjer.

Kiedy reporter w końcu spotkał się z burmistrzem, zapytał go, jaką otrzymuje pensję. „Dobry Boże, żadnej pensji nie dostaję”, powiedział burmistrz.

„Więc czemu podjął się pan tej pracy?”

„Dla zaszczytu”.

https://docer.tips/anthony-de-mello-modlitwa-zaby.html

To jedna z moich ulubionych opowieści „Chrześcijanina Wschodu”, jak zwykł mawiać o sobie de Mello.


No i jeszcze przytoczę tu ostatni, bardzo zresztą dosadny, cytat na temat polityki, który tak często powtarzam, że w zasadzie już stał mi się mottem. Za "Autoportretem Witkacego" Jacka Kaczmarskim mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że polityka dla mnie to w krysztale pomyje”. Jestem z tego samego pokolenia, co autor zacytowanych słów i tak jak on, miałam w życiu okazję obserwować wystarczającą ilość politycznych elit i ich przemian na przestrzeni dobrych kilku dekad. Wciąż jednak mam wrażenie, że w tych kręgach żadne mechanizmy działania się nie zmienia. Władza jakoś działa na polityków wszystkich ugrupowań i szczebli zawsze w ten sam sposób. Uzależnia, korumpuje, skłania do wykorzystywania w każdy możliwy sposób. Ach, jakiż by trzeba mieć charakter, żeby się temu oprzeć. Nie wiem, na ile to w ogóle możliwe. I jako przykład przytoczyć tu mogę słynny eksperyment Zimbardo (Stanford Prison Experiment), „często przywoływany jako ilustracja wpływu przypisanych ról społecznych na zachowanie jednostek” (https://pl.wikipedia.org/wiki/Stanfordzki_eksperyment_wi%C4%99zienny). Ale oczywiście to tylko luźne skojarzenie podstarzałej psycholożki zafascynowanej psychologią społeczną już od pierwszego roku studiów.

Zaś moje młodsze koleżanki z katolickiej szkoły najwyraźniej jednak fascynuje polityka. Dużo więc było politycznych dyskusji, które mnie mocno zmęczyły, przed tymi wyborami. Ciężko znoszę takie klimaty. Żeby więc zamknąć pewne dyskusyjne wątki i już ich więcej nie roztrząsać, złożyłam nawet obietnicę, której dziś konsekwentnie dotrzymałam.

Ale tak naprawdę moje zmęczenie u progu końcoworocznego finiszu spowodowane jest zapewne nie tyle polityką, co nauczycielską codziennością. Mam w tym roku szkolnym więcej godzin do wypracowania niż kiedykolwiek dotąd. Pracuję na ponad półtora etatu, który na dodatek ma większy wymiar w jednej ze szkół niż w placówkach, zatrudniających mnie do tej pory. Ciągnę już w ostatnim okresie na absolutnych oparach.

Gdy pani dyrektor nowszej szkoły spytała ostatnio, czy w przyszłym roku podjęłabym się dodatkowo nauczania przedmiotu „Wychowanie zdrowotne” (w ilości 4 godzin tygodniowo), który ma zastąpić dotychczasowe „Wychowanie do życia w rodzinie”, to nie wahałam się z odmową ani chwili. Zresztą, najpewniej gdybym tego nie zrobiła, to weszłabym wkrótce w wyższy próg podatkowy i żadnej gratyfikacji pieniężnej z powodu zwiększonej ilości pracy i tak bym nie miała.

Ot, taka polityka finansowa. A nowy prezydent, którego bez żadnego przekonania dziś wybierałam, na pewno nie zrobi nic w kierunku, żeby to zmienić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz